Chciabym Wam tutaj przedstawi dwie zabawne historyjki 
ktre  miay  miejsce   do  niedawno  i  ktre
przysporzyy troch miechu mi i kilku innym osobom.

                           * * *

Rzecz dziaa  si w pewnym sklepie  w Wodzisawiu l., gdzie
pewnego dnia przysza kobieta wtpliwej urody w wieku bliej
nie  znanym (czyt.  99 lat)  i poprosia  o nagranie jakiej
gupawej zrcznociwki na wasny dysk. adna ekspedientka z
umiechem   na  ustach   rozpocza  kopiowanie,  oczywicie
programem X-Copy V3.0.
Po chwili okazao si, e dysk jest 'do dupy' i mniej-wicej
w poowie kopiowania ukazaa si  sawetna 8 (czyt. semka).
Kobieta  za lad  poinformowaa klientk,  e dyskietka jest
uszkodzona i mona na ni nagra tylko poow gry, na co owa
po  chwili zadumy  i  duszej  kontemplacji z  powan min
odpowiedziaa:

-  To w takim razie mi wystarczy  tylko ta poowa gry. Syn i
tak dalej nie przejdzie.

W   tym  momencie rozmow  przerwa dziki  ryk miechu kilku
przysuchujcych  si   osb  (chocia  rwnie   kilka  nie
rozumiao z czego si miejemy...).

Ekspedientka   spojrzaa   na   tych   kilku   wyrostkw  ze
dziwieniem na twarzy prbujc  zrozumie co te takiego ich
tak rozmieszyo. Jednak nic z tego nie rozumiejc przerwaa
kopiowanie  i odebraa  zapat za  skopiowanie tylko poowy
dyskietki.

Naprawd al  mi tej panienki  sprzedajcej w tym  sklepie i
bardzo auj,  e jej lamerstwo  jest wprost proporcjonalne
do jej wygldu (a wyglda naprawd zdrowo!!!).

                           * * *

Druga historyjka wydarzya si w Rybniku. Jako, e pozostaa
mi caa  godzina do odjazdu  najbliszego pocigu, z  powodu
braku innego  bardziej interesujcego zajcia,  wybraem si
na obchd Rybola. Oczywicie  swe pierwsze kroki skierowaem
do pobliskich tzw.sKLEPW kOMPUTEROWYCH. Miaem nadziej, e
stanie  si co,  co urozmaici  mi do  nudny dzie.  I nie
zawiodem si, ale wszystko po kolei.

Swe  kroki skierowaem  w  stron  rynku i  stamtd ruszyem
dalej.  Ju z  daleka dostrzegem  wielk tablic  z napisem
KOMPUTERY.  Odruchowo wszedem...  i mnie  zatkao, a  przed
oczami zrobio mi si niebiesko. Ot gdzie nie spojrze tam
stay IBMy  (nie schodziy poniej 25  mln.). Jednak jest! W
rogu  stoi Amiga  600 !!!  Wprawdzie nie  wczona, ale i to
dobre. Nie zdyem jeszcze  nic powiedzie, kiedy do sklepu
wpad  pewien ok.25-letni  go z  wielkim pudem  w rkach.
Skierowa on swe kroki wprost do lady i mwi do stojgego za
ni kolesia:

-  Prosz   pana.  Tydzie   temu  kupiem   u  pana   IBMa.
Przyszedem do  domu, podczyem wszystko  wg. instrukcji i
komputer dziaa.

-  Wic w czym problem? -pyta sprzedawca.

-  Wtedy  jeszcze  komputer  dziaa,  jednak wczoraj, kiedy
graem w  samochody (??? - ja  te nie wiem o  co tu chodzi,
ale  on  tak  powiedzia)  na  komputer  wylaa mi si kawa.
Zasignem  rady w  instrukcji obsugi  i przeczytaem,  e
IBMa trzeba w takim wypadku wyczy. Tak te zrobiem, a e
komputer by brudny, woyem go do wanny i dokadnie umyem
chodn wod!!!...

Go  nie zdy  dokoczy z  tego powodu,  e jego  dalsze
sowa zaguszy ryk miechu  dobywajcy si z garda mojego,
oraz kilku  przysuchujcych si osb,  ktrych xyw dla  ich
dobra nie wymieni.

Jaki wniosek z tych dwch historyjek? Lepiej niech kady sam
sobie  go  wycignie,  jednak  chyba  daleko  nam jeszcze do
czasu, kiedu  komputer na stae zadomowi  w naszych domach i
wdzie  czym wicej  ni tylko  zakurzon skrzynk  z ktr
nikt nie wie co zrobi.