Tan Gnorik siedzia w karczmie "pod zotym smokiem" i wraz z
przyjacimi   opija   wanie   podniesienie   jego  rangi
spoecznej.  By to  jeden z  mieszkacw Orchii.  redniego
wzrostu  hobbit niczym  szczeglnym si  nie wyrnia wrd
innych  hobbitw mieszkajcych  w  tym  miecie. Tak  jak i
wikszo  jego  pobratymcw  trdni  si  niczym innym jak
zwykym zodziejstwem.  Nie mona powiedzie eby  mu si to
podobao czy moe sprawiao przyjemno, ale z czego jednak
trzeba  y i  paci rachunki  "Pod zotym  smokiem". Zawd
dobry jak  kady inny... To,  co wyrniao Gnorika  spord
innych  zodziei to  dokadno z  jak wykonywa  on zawsze
powieone  zadanie, oraz  to,  e  nigdy nie  okrada adnej
biednej osoby.  Jego upem stawaa  si najczciej wasno
jakiego  bogatego, zarozumiaego  kupca. I  kiedy tak sobie
popija  krasnoludzkie piwo,  do stolika  przysiad si org.
Jak si okazao, by to kupiec el Grumb.

- Witaj  tanie Gnoriku.  Syszaem o  tobie duo  i mam  dla
Ciebie robot. Ot kilka dni  temu zaprosi mnie na kolacj
pewien kupiec imieniem Trasada. Trochmy pojedli. Trochmy
i popili,  A kiedy  rano wstaem  zobaczyem nad  swym oem
Trasada  i jaki  czterech orkw,  a kady  z nich trzyma w
rku  miecz  wymierzony  w  moje  serce. Trasada powiedzia,
jakobym wczoraj przy kolacji  przegra w karty cay majtek.
To oczywicie  wierutne kamstwo, ale majc  miecz na gardle
nie  mona  si  dugo  decydowa.  No  c.  Podpisaem  te
piep***ne  trzy dokumenty.  Trasada puci  mnie wolno,  ale
teraz  domaga   si  spaty  ekomego   dugu  karcianego...
Skur**syn.  Nie  mog  my  tego  tak  przepuci  !  Dlatego
przyszem do Ciebie, Gnoriku.  W tobie caa moja nadzieja...
Gdyby  wykrad mu  te dokumenty  miabym wszystkie  atuty w
rku i nie  tylko bybym spokojny o swj  majtek, ale take
sprawiedliwoci stao by si zado.  Oj, ju ja bym wtedy o
to zadba  ! Ha, Ha  ! Wic jak?  Podejmiesz si? Oczywicie
dobrze zapac...

Jeeli  Gnorik  cho  troch  si  wacha,  to  el Grumb tym
ostatnim  stwierdzeniem ostatecznie  rozwia wszystkie  jego
opory.  El Grumb  udzieli tylko  ostatniej rady:  - Trasada
trzyma  te  3  dokumenty  w  sklepie.  Jestem  tego  pewien.
Najatwiej bdzie  Ci si tam  dosta w nocy,  ale uwaaj na
pilnujcego  sklepu  wilka.  Biega  on  swobodnie  po  caym
ogrodzie. Powodzenia.

I tak blisko pnocy Gnorik znalaz si przyczajony w cieniu
na przeciwko sklepu Trasady.  Ubrany w lekki, brudny kaftan.
Uzbrojony tylko w drewnian  proc oraz pugina zwisajcy mu
u pasa.  Na  plecach  mia  prawie  pusty  plecak.  Za pasem
wsadzone  dwie  sakiewki.  W  kadej  z  nich  trzyma po 10
kamieni  -  pociskw  do  procy.  Lekko  schylony obserwowa
bydynek,  ktry mia  sta si  dzisiaj jego  upem. By  to
pitrowy,   murowany  dom   otoczony  dwu   metrowym  murem.
Niedaleko  Gnorika  rosa  samotnie  wieba  z  rozoystymi
konarami,  ktrych wikrzo  wystawaa przez  mur na  teren
ogrodu. To  wanie ta wieba miaa  posuy mu jako biletu
wstpu przez mur.

Lekko   schylony   cicho   podbieg   do  wieby.  Ukratkiem
rozgldajc  si   stwierdzi  e  caa   okolica  pozostaa
upiona. Dwign ramiona, podskoczy... lekki wysiek i ju
siedzi na gai.

- A  oto i  nasz stranik.   - szepn  na widok  wilka ktry
zwietrzy  Gnorika i  szybko  podbieg  do muru.  Nie tracc
czasu  na  zbdne  ceregiele,  wycign  z  zza pasa proc,
naoy kamie  i starannie celujc  wystrzeli do wilka.  -
Jest! - szepn na wiok  zwijajcego si z bulu przeciwnika.
Drugi strza  rozoy go na ziemi.  Gnorik przesun si po
gazi i zeskoczy na ziemi po drugiej stronie muru.

- Cholera!  - wyrwao  mu si  kiedy zobaczy,  e zapomnia
zawiza na nowo sakiewki i  caa jej zawarto, pozostae 8
kamieni,  rozsypaa si  po  ziemi.  Szybko je  pozbiera, a
nastpnie  podszed do  wilka. Bestia  ya jeszcze.  Gnorik
wyj  pugina   i  zakoczy  marne   ycie  stranika  tej
posiadoci.  Podcinajc  mu  gardo  nie  czu  litoci ani
odrazy. Wiedzia, e Ci, kty pozostawiaj przy yciu swych
wrogw  sami  nie  yj  zbyt  dugo.  Zabra  pozostae dwa
kamienie,  wsadzi  je  do  sakwy  i  dobrze  j  umocowa i
zawiza.

Blisze  ogldziny sklepu  potwierdziy jego przypuszczenia,
e jedynym  sposobem na wejcie  do rodka byo  spuszczenie
si przez komin. Tylko jak si dosta na dach? Dla zrcznego
hobbita wspicie si po  okratowanych oknach zajo mu tylko
chwil. Spojrza w d do komina, ale jedyne co zobaczy, to
cakowita  ciemni. Wycign  rk i  pomaca. Tak,  wiele
cegie   wewntrz  komina   skruszyo  si   ze  staroci  i
umoliwio uczepienie tam nogi bd doni Gnorika. Wycign
jeden kamie z sakiewki i delikatnie upuci w gb komina i
prawie  natychmiast  ususza  guchy  dwik  kiedy  kamie
udey o dno. Komin nie mg mie wicej jak 3 moe 4 metry.
Szybko  zsun  si  na  d.  Kiedy  po  zaledwie 3 metrach
znalaz  si  na  dole  by  taki  ujebany  z sadzy i innego
wistwa,  e pewnie  sam by  si nie  pozna. Otrzepa  si
szybko i wychyli gow. Pusto.  Rozejrza si wokoo. By w
pomieszczeniu  ktre zapewnie  byo magazynem  sklepowym. Na
wszystkich  cianach  byy  regay  lecz  nie  zawieray nic
wartociowego. Ot, troch jedzenia, 2 zwoje liny, bukaki na
wino i jakie inne  graciarstwo prawie zuenie bez wartoci.
Pod jedn ze cian staa  awa a na przeciwko znajdowao si
przejcie  do drugiej  czci sklepu  zasonite kotar. Tam
wanie Gnorik skierowa swe  kroki. Odsun zason, wszed
do rodka i ponownie starannie  zasun zason za sob. By
wanie w gwnej czci sklepu, lecz poza drewnianym stoem
nie znajdowao si tu nic ciekawego. Szybkie ogldziny stou
oraz cian  i podogi upewnio  Gnorika e te  pomieszczenie
jest  "czyste". Wrci  z  powrotem  do magazynu.  Tym razem
musia go  podnie przeszuka. Zacz  od stou i  regaw,
ale nie znalaz tam nic  godnego uwagi. ciany i sufit take
nic  nie skryway.  Pozostaa tylko  podoga. I  tam wanie
Gnorik  zobaczy klap  zamknit na  elazn zasuw. Szybko
pozna ten typ zamka. Delikatnie  usun zapadk i schody do
piwnicy stay dla niego otworem.

Ostronie ruszy w d. Na  szczcie byo na tyle jasno, e
wszystko  byo do  wyranie wida.  Kiedy stan  na kocu
schodw oczom  jego ukazaa si dosy  obszerna piwnica. Pod
jedn ze  cian stay jakie stare,  puste regay. Po prawej
stronie  zobaczy  jak  murowan   tablic  a  pod  ni  3
dwignie. Na przeciwko niego wisia zaki zakuony obraz. Od
razu podszed do owego obrazu i delikatnie go przesun. Tak
jak wikrzo  bogaczy, rwnie i Trasada  mia skonno do
chowania  wanych rzeczy  do prostych  skrytek. "  Jeden ju
mam" - pomyla chowajc dokument do plecaka.

Teraz swoje kroki skierowa w stron tablicy. Kiedy podszed
bliej,  spostrzeg, e  na tablicy  byy wyryte nastpujce
sowa:
    TAN
    GAR
    ARCHON
    ADAMOR
    OMISTU
    GWINDA
    ORWENA
Blisze ogldziny  nic nie day wic  zaj si wajchami pod
tablic. Zbada je jak najlepiej  umia, jednak mimo to, nie
potrafi   zrozumie   jak   dziaaj   ani   co   spowoduje
przestawienie ktrej  z nich. Pomyla  e pewnie otwieraj
one krat obok i kiedy ju  mia zaj si ni spostrzeg za
ni  jaki ruch.  Otsun si  na bezpieczn  odlego lecz
okazao si to niepotrzebne. Po drugiej stronie podnis si
powoli pork.  - Witaj przyjacielu  - powiedzia -  jak si
domylam  przysze  tu  aby  ograbi  Trasad.  Bagam Ci,
kimkolwiek jeste, pom mi! Trasada  uwii mnie tu i da
abym napisa list do mego  bogatego ojca po okup. Jeli mnie
nie uwolnisz te pewnie ten skurwiel mnie zabije ! Jeli mnie
*
uwolnisz to powiem Ci gdzie Trasada trzyma wszystkie skarby.
Gnorik zastanowi si chwil, ale tylko krtk chwil. Tylko
tyle potrzebowa na zrozumienie powagi swej sytuacji. Powoli
zaczynao ju wita i  zostawao coraz mniej czasu. Ponadto
pork by wiadkiem jego kradziey,  wic i tak musiaby go
zabi. -  Zgoda. Jestem tan  Gnorik, a Ty?  - Grukgul. Tylko
jak  otworzysz zamek?  Klucz nosi  stale przy  sobie YYY,  a
krata jest zbyt mocno osadzona. - To ju zostaw mi. I z tymi
sowami wyj  pk piknych wytrychw  i zaj si  zamkiem.
Ju po chwili droga na wolno staa dla Grukgula otworem. -
Ja  wywizaem  si  z  mojej  czci  umowy.  Teraz pora na
Ciebie. - Wiem  tylko tyle, e czsto chowa  co do skrytki
za t murowan pyt w  cianie. A eby j otworzy naciska
jakie  litery  na  pycie.  Nie  wiem  dokadnie jakie, ale
zauwayem  e zawsze  pierwsz naciska  liter "T".  - Czy
kiedykolwiek  przestawia  dwignie?  -  Nie.  Nigdy ich nie
rusza. Gnorikowi  zawita w gowie pewien  pomys. By ju
pewien e kluczem do skarbu  jest jakie haso. Tylko jakie?
I tutaj  litera "T"  naprowadzia go  na trop.  Na t bowiem
liter zaczynao si imi waciciela skrytki. Jednak Gnorik
wola nie  ryzykowa. Zbada dokadnie  tablic i stwierdzi
e  rzeczwicie  litery  tworz  co  w  rodzaju klawiatury.
Ostronie  nacisn "T"  i szybkim  zrywem skoczy  w ty na
schody. Ale  niepotrzebnie. Oprcz suchego,  cichego trzasku
nic  wicej  si  nie  zdayo.  Nastpnie  nacisn jeszcze
nastpne litery imienia "Trasada" za kadym razem odskakujc
w ty.  Jednak na  szczcie  adna  ukryta puapka  si nie
uruchomia,  jednak  ostronoci  nigdy  za  wiele. Kedy ju
wcisn wszystkie litery pyta drgna a nastpnie otworzya
si na ocie otwierajc ukryty schowek. Byy w nim 25 sztuk
zota,  srebrny  sztylet,  oraz  poszykiwane  pozostae  dwa
dokumenty. Gnorik szybko spakowa wszystko do plecaka. - No,
spadamy przyjacielu.  Zacz si wspina  na gr, a  za nim
Grukgul. Gnorik zerka ukratkiem  na Grukgula, jednak pork
by  zbyt wycieczony,  zbyt wdziczny  i za  bardzo pragn
zemsty aby mie jakie plany pozbawienia Gnorika upu. Kiedy
znaleli si ju w magazynie,  na dworze ju witao. Gnorik
szybko zamkn klap, zasun  zapadk i skierowa swe kroki
do kominka.  po drodze zabra  jeszcze dwa zwoje  lin lece
sobie  spokojnie  na  puce.  -  Pomog  nam  w  ucieczce. -
wyjani  nic  nie  rozumiejcemu  Grukgulowi.  Poda  sznur
Grukgulowi i  rozpocz wspinanie po kominie.  Kiedy by ju
prawie na kocu nagle jaka  luna cega osuna mu si spod
nogi  i  Gnorik  z  wielkim  chukiem  spad na d. Niestety
Grukgul nie zdy go zapa  i Gnorik niele si poobija i
posiniaczy.  -  Nastpnym  razem  lepiej  mnie  asekuruj  -
skarci towarzysza - dobrze e  sobie nic nie zamaem. Lecz
teraz ju bez  kopotw dosta si na dach,  uwiza lin do
komina i spuci  j w d. Grukgul ju  po chwili stan na
obok niego.  Wycignli lin z  komina i, poniewa  nie byo
innego miejsca  na jej zaczepienie,  spucili j po  cianie
sklepu. Grukgul  szybko zelizgn si  po niej a  nastpnie
pomg Gnorikowi. Biegiem podbiegli do muru. - Podsad mnie.
SSS szybko  wykona zadanie. Gnorik nachyli  jedn z gazi
wierzby  i  Grukgul  po  niej   wspi  si  na  mur.  Razem
zeskoczyli   z   niego   po   drugiej   stronie.  -  egnaj,
przyjacielu, nigdy  Ci tego nie  zapomn ! I  kady ruszy w
swoj stron...


PS. Opowiadanie te, jest zapisem gry Role Playing "Krysztay
Czasu" i  tutaj dokadnie zosta  tylko odwzorowany przebieg
akcji.  Scenariusz  zosta  zaczerpnity  z  gazety "Magia i
Miecz".

Jeli ktokolwiek  jest zainteresowany pograniem  sobie w RPG
to niech skrobnie jaki long letter na addy:

                      Unholy/The Edge
                     O.XXX-Lecia 70/8
                   44-286 Wodzisaw l.