<#KEYWORDS:[WORDS:<Kontrrewolucja >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Kontrrewolucja
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Kontrrewolucja>][AUTOSCROLL:1]#>
polemika do tekstu "Digital Punk", im Annisa

	  <#PICTURE:[FILENAME:<pics/clip7.gif>][SIZEX:200][SIZEY:200]#>
















  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Popatrz:<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> yj w spoeczestwie nietolerancyjnym, manipulowanym przez fanatykw, lobbystw alkoholowych i tytoniowych, konserwatystw tych najgorszych pogldw, niewaciwych ludzi na wanych stanowiskach. Otacza mnie ignorancja i krtkowzroczno - ludzie tak koncentruj si na brudnej rzeczywistoci, e sami swj pryzmat wiata nieustannie zanieczyszczaj, nie potrafi dopatrzy si w tym zgieku najwaniejszych prawd. Nie potrafi lub nie chc. wiat jest straszny, ale ycie to cud! W kadym nowym wcieleniu masz szans na osignicie celu, jaki w zaoeniu dany by caej ludzkoci i kademu z osobna czowiekowi; na osignicie cakowitej jednoci ze Wszechwiatem, pogrenie si w niewyobraalnej ekstazie.
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Wszechwiat. Ekstaza. Transcendencja.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Czy nie wydaj Ci si te pojcia jakby pustymi? Czujesz je? Czy sklejajc literki w sowa, na przykad te wyej przytoczone, jeste w stanie nie tyle widzie je, co zobaczy? Czy jeste w stanie, oprcz odgadnicia ich znaczenia, oprcz powizania je w logiczne caoci z innymi sowami, poj je, d o  w i a d c z y  ich znaczenia? 
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Czowiek<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> dysponuje okrutnie ograniczonym strumieniem uwagi, percepcji, a to po to, by przey na powierzchni planety. Gdyby wykorzystywa zmysy w stu procentach, kady szczeg Rzeczywistoci byby dla niego rdem najgbszych dozna i wariacji mylowych; jednak byoby to niepraktyczne: odwracaoby uwag od przetrwania, zapewnienia sobie bytu, bezpieczestwa. 
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>wiat jest straszny;<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> im gbiej zastanawiasz si nad yciem, tym masz wiksz ochot na samobjstwo, ale, paradoksalnie, im bliej jeste mierci, tym bardziej chce Ci si y. Czowiek z jednej strony pragnie dozna, pragnie dowiadcza wszystkich opcji palety ekstaz, ale trzyma si kurczowo Rzeczywistoci, ze strachu, chocia ta przydusza go metafizycznie, ogranicza jego doznania, pozwala jedynie na silne uczucia negatywne oraz na bardzo ulotne i sabe bogostany.
  Jak wic wyj z tej sytuacji? Jak sprawi ycie ciekawszym, gbszym, sensownym; jak uczyni swoj twrczo bardziej dynamiczn, bardziej wartociow? Jak uzdrowi siebie i rzeczywisto, przej do nastpnego stadium czowieczestwa?...

  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Rewolucja narkotykowa.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Bez wtpienia to nas czeka, gdy pierwsze bitwy mamy ju za sob: legalizacje niektrych dragw w pewnych krajach, oraz 'podchody legalizacyjne' w innych. Narkotyki mona z pewnoci nazwa zjawiskiem niezwykym, mona z nich czerpa wiele korzyci, s panaceum na wiele bolczek fizycznych i duchowych. Jednak kolega Annis, budujc swj artyku na wyidealizowanym obrazie narkotykw popeni niewybaczalny bd - przedstawi rzecz jednostronnie, pobienie, pojecha mimowolnie w jaskrawo i kontrowersj. Z jednej strony, to le dla niego - takie postawy okrelano od zawsze mianem fanatycznych. Z drugiej strony, wyrzdzi niema krzywd Rzeczywistoci, bo wszyscy niedociekliwi bd dugo po przeczytaniu artykuu ukierunkowani absolutnie pronarkotykowo, jeli nie zaliczaj si do fanatykw frontu antynarkotykowego. 
  Zjawisko narkotykw, wszystkie jego przylegoci, to temat poruszany przez ostatnie dekady nieustannie, z niespotykanym dotd entuzjazmem/fanatyzmem/zaciekoci. Nie jedna ksika o tym powstaa, nie jedn akcj pro/anty zorganizowano, nie jednego wizjonera zaszczuto i nie jednego polityka tumienie tej rewolucji wynioso na piedesta wadzy sawy i powaania. Nie wyo wic tutaj caej sprawy, a jedynie uzupeni kardynalne luki w artykule kolegi Annisa, bo naprawd tego tak nie mona zostawi.


  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)Jednak bywaj chwile w yciu szarego scenowca, kiedy siedzi on godzinami przed bia kart komputerowego monitora prbujc cho krople wycisn ze swojego umysu. Jedynie w tym cigym wzmaganiu si z samym sob powstaje martwy i bezwartociowych piach, ktry niezadowoli nawet umierajcego ndzarza.(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Fakt. By nawet taki motyw, zdaje si, e w <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Czowieku z Marsa"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, Mistrza Lema, o zwyczaju pewnego naukowca - notatki pomysw robi zawsze na kawakach jakich papierw, gazet; twierdzi, e biel czystych arkuszy papieru paraliowaa umys. Kady Scenowiec spotyka si z czym podobnym - chcc wypeni pustk jakim pomysem, skazuje si na niepowodzenie. Suszna uwaga. Jednak dajc spokj 'robieniu czego z niczego', a prbujc p r z e l a  w te puste miejsca pomysy z naczynia swego umysu, byby na najlepszej drodze ekspresji. Tak wic naszkicowana przez Annisa okoliczno jest czsto prawd, ale prawd wynikajc ze zego podejcia do tworzenia. Wbrew pozorom nie da si zrobi czego z niczego, nic tak nie powstaje <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(Big Bang zostawmy jakby co w sferze niepojtego i nie nurtujmy si tym zagadnieniem)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>; trzeba analizowa i syntezowa, siadaj przed komputerem z jakim celem, ale nigdy szukajc celu, bo nike szanse s na to, e go znajdziesz.  

  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)Wikszo twierdzi, e te malutkie kolorowe cukierki s czym, co niszczy czowieka, sprowadzaj go na dno. Mwi tak, bo nigdy nie dowiadczyli czego wikszego ni orgazm.(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Fakt. Ale zastanwmy si. Z powyszym opisem kojarz mi si w pierwszej kolejnoci piguki ecstasy, serwowane przez dilerw na drechotekach. Po c one? Znajomy opisa mi to kiedy mniej wicej tak: <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"nawet gdyby mi ucili wtedy nog, zbytnio bym si nie przej"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. A wicej rzeczywicie e k s t a z a. Bogostan niepojtego uczucia. Par chwil i wracasz do rzeczywistoci. Co z tego stanu wyniose? Tylko wspomnienie: byo fantastycznie. Tylko postanowienie: zrobi to jeszcze raz. Lub staje si rzecz odwrotna: trip by zy i postanowieniem jest <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"nigdy wicej!"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Ale wemy przypadek pierwszy: zaczyna si niechybnie rutyna. Czowiek nie yjcy wstrzemiliwie w Rzeczywistoci, nie bdzie w stanie utrzyma dyscypliny w echtaniu narkotykiem swojego samopoczucia, zmysw, percepcji. Wniosek - wpadnie w ptl. Midzy nim a rzeczywistoci powstanie przepa; chciaoby si powiedzie, e mimo wszystko miaby wasn bosko, ale niestety nie mona - bdzie czu bosko, bogostan, ale nie pojmujc go popadnie w narcyzm, wyelitaryzuje si. Ciekawa ironia - bdzie kim dla siebie, ale w otaczajcej Rzeczywistoci, bdzie nikim. 
    
  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)To wanie narkotyki pozwalaj odtworzy niezbadane obszary naszego mzgu, pokazuj, e istnieje inny wiat (niekiedy moe nawet lepszy) ni ten, ktry widzimy oczami naszej rzeczywistoci.(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Chwila!!! Narkotyk. NARKOTYK. rodek pochodzenia rolinnego lub chemicznego, ktrego zaycie powoduje odmienne stany wiadomoci. Narkotyki mona oglnie podzieli na dobre i ze. Mona te wyodrbni jeszcze jeden podzia - poszerzacze i zawacze wiadomoci. Ale trzeba dobrze do tych podziaw si dobra. Mao kto zdaje sobie spraw, e narkotyki to nie tylko koka i kompot, czy coraz bardziej popularna marihuana, ale take, a raczej PRZEDE WSZYSTKIM, nikotyna i alkohol. To s narkotyki zawajce wiadomo, ogupiacze. Najstraszniejsze jest to, e s legalne i najbardziej popularne. Czy upraszczam? Na pewno. Jednak wywd nt. plusw i minusw palenia/picia jest zbdny - wniosek ostateczny bdzie oczywisty: nie pi, nie pali. Jeli ma si oczywicie na celu poszerzanie wiadomoci. Z kolei poszerzacze wiadomoci, ktre Annis mia chyba na myli, na pewno s oglnie narkotykami pozytywnymi, ale LE i LEKKOMYLNIE uywane, staj si takim samym zem jak ogupiacze: pierwsze e dla amatora wrae, drugie e dla innych ludzi. 
  Tak wic - narkotyki: ogupiacze s doskonaym wsparciem w codziennoci, znajdziesz dziki nim wielu znajomych, spdzisz <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'pod wpywem'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> wiele przyjemnych chwil, zdobdziesz wiele cudownych wspomnie <KOLOR1#>(nie zapominajmy jednak, e wszystko jest wzgldne)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>; ale trzymaj si od nich z dala, jeli masz na celu wspomc swoje twrcze siy, kreatywno - wtedy staj si zem. Natomiast maria, haszysz, grzyby psylocybinowe, LSD itd. to s klucze do Drzwi Percepcji, ale dopiero to, jak ich uyjemy, ile z drugiej strony wyniesiemy do rzeczywistoci, ile ze swojego tripu zrozumiemy, bdzie stanowio czy spoyty narkotyk by zy, czy dobry. 
  Gwoli cisoci: narkotyki <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(wiemy ktre)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> na pewno nie <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"odtwarzaj"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> obszarw naszego mzgu <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bd logiczny)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>: otwieraj w nim furtki, wczaj nowe perspektywy, pozwalaj na jego eksploracj. To czy trip bdzie dobry czy zy, oraz ile z niego wycigniemy, a podsumowujc: czy narkotyk wczajcy ten trip bdzie dobry czy zy, zaley tylko i wycznie od czowieka, jego nastawienia do siebie, do wiata. Bo im czowiek mocniej stpa po ziemi, im wartociowszy jest w Rzeczywistoci, tym dalej poniesie go faza, tym bdzie ona gbsza i ciekawsza. W takich okolicznociach poszerzacze wiadomoci poka ZAWSZE <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie "niekiedy")<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> lepszy wiat, lepsze rzeczywistoci - gdy skierujemy percepcj do wewntrz. A gdy skoncentrujemy si na rzeczywistoci, zawsze zobaczymy wicej i w innych barwach ni zwykle. 
  Tu rzeczywicie tkwi potencja twrczy, legiony pomysw, ale tylko przy odpowiednim podejciu do odpowiedniego narkotyku - to trzeba bra pod uwag.  

<#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)Wystarczy tylko chwila, abymy stali si niemal doskonaymi anioami, bez najmniejszych problemw zostan nam ukazane cieki, ktre jeszcze kiedy byy zasonite.(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Chwila, o ktrej mwi Annis, to w przypadku narkotykw czas zaywania lub/i oczekiwania na efekty. Bo z rkawa one nie wylec. Trzeba si postara: popyta, wykosztowa. <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Bez najmniejszych problemw"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> brzmi wic troch wyidealizowanie. Trzeba do tego wzi jeszcze pod uwag prawdopodobiestwo otrzymania towaru trefnego, jeli bierze si z trzeciej rki. 
  Anioami? Na pewno bdziesz lata, dostaniesz na te par godzin skrzyda, na pewno polecisz. Niewane jakim czowiekiem bdziesz. Podr za, podr dobra; boga lub boga i konstruktywna. Niewane. Polecisz. Ale to, jakim czowiekiem jeste, NA PEWNO zaway na tym, czy zostaniesz przez faz 'wypluty', czy powrt do rzeczywistoci bdzie twardym ldowaniem; czy moe przejcie bdzie pynne, skrzyda nie zostan Ci wyrwane, a jedynie zoone. 

  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)Nasz wewntrzny wiat jest tak bogaty w cuda natury, jednak trzeba znale do niego klucz. Klucz, wanie...biay proszek, joint, kolorowe cukierki to s twoje rozwizania...a nie 'drobiazgi' wychwalane przez mdrcw tego wiata.(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Klucz, fakt. Otwieranie Drzwi Percepcji za pomoc narkotykw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(wiemy ju ktrych, a do wymaganego podejcia mona doj samemu)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, to uywanie klucza. Dowiadczenie zaskakujce, fascynujce, niezapomniane. 
  Otwieranie ich na drodze medytacji, dyscypliny, hartowania ducha i ciaa, to uywanie wytrychu. Dowiadczenie pene, ekstatyczne, niesamowicie satysfakcjonujce.
  Ale czy nie lepiej byoby, gdyby te drzwi w ogle zamka nie posiaday? eby byy zawsze otwarte?... No raczej. Ale uzalenianie swojego rozwoju od rodkw psychedelicznych bardziej oddala od tego celu ni do przyblia. To 'czwarte pokolenie', o ktrym wspomina Timothy Leary[1], obdzie si doskonale bez psychedelikw, bez haszu, LSD, nie wspominajc ju o ogupiaczach - je bdzie miao gboko w powaaniu.    
  <#FONT:[COLOR:0xFF00FF00]#>Trzeba si okreli.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> 
  Jeli chcesz y w rzeczywistoci, to yj i nie truj. Cignie Ci do narkotykw? - masz alkohol, nikotyn, ale jak ju si upare, zapal sobie raz na par miechw jointa, albo zarzu raz na rok LSD - bdziesz na pewno wartociowszym czowiekiem. Ale o narkotykach nie mw, bo dowiadczasz jedynie czstki ich mocy; nie tumacz si przed nikim z zaywaniania, bo nie masz takiego obowizku, a kada prba wyjdzie Ci na ze; nie wycieraj sobie ust ideami, bdc fanatykiem.
  Ale jeli jeste Neuronaut... sam wiesz co robi. Jeli dopiero chcesz nim zosta, pamitaj:    - s inne, dostpne non-stop i za darmo sposoby na poszerzanie wiadomoci
  - jeli ju trip to traktuj go jak wito, obrzdek, wan ceremoni; nie wpadaj w rutyn, bd ostrony.
  

  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)Czy nie chcesz tego? Sawy i potgi dorwnywanej najpikniejszym bogom. Nic nie stoi na przeszkodzie... syszysz... NIC!!!(...)"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>


  Panie Annis... Rozumiem, e prbowae tego i owego. Podejrzewam, e i piszc bye pod wpywem jakiego dragu <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie jest to naturalnie powd do jakiejkolwiek dyskryminacji; ot, spostrzeenie)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Jak chciae by odebranym? Ja zobaczyem w tekcie lekki fanatyzm, par bdw stylistycznych, logicznych, wiele zaniedba. Do tego emocje i pobudki... Inna jest polityka ekstazy! Neuronaucie nie chodzi o <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"saw i potg"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, uznanie Rzeczywistoci. Zabiegasz o wzgldy Rzeczywistoci, wic nie jeste Neuronaut. Nie mw wic o narkotykach, bo robisz to le i wyrzdzasz tym potencjalnie wiele szkd: sobie i innym. Ale ucilijmy. Nie znam Ci, wic mog tylko spekulowa: chodzi Ci jednak jedynie o faz, twrczo mimo tonu artka zaniedbujesz, bo legend na Scenie mimo umiejtnoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(to trzeba przyzna)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie jeste. Jak szkodzisz innym? Ot dezinformacja, czy przekaz niepeny, niedopracowany, to straszne w skutkach zjawisko. Kto, kto ma ju jako taki kontakt z dragami zostanie przez Twj artek utwierdzony w przekonaniu, e wszystko jest z jego podejciem w porzdku. Nastpny fanatyk narko-religii, znajcy jedno li tylko jej przykazanie: szerz dobr nowin!... To raz. Po drugie: szkodzisz narkotykom. Potencjalnie s one niewypowiedzianym dobrem dla naszego gatunku, nie wolno wic pogrzebywa ich image`u, i tak ju nienajlepszego. Zaszkodzie wic sobie, otoczeniu i przyszoci gatunku. Pewnie e na ma skal. Ale jednak. 

  To byo nieodpowiedzialne. Tyle powiem na podsumowanie. Zamiast 'gosi nowin', odsyaj do lektur profesjonalistw. 

  <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Nie zmieniaj wiadomoci bliniego swego!"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>[2] 

  Kojarzysz? Pamitasz?

  Pamitaj.   

<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>bla/ind.<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>luty 03`<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
<#LINK:[COLOR:0xFFE1D1BE][ACTCOLOR:0xFF016DFF][VISCOLOR:0xFFC0C0FF][ACTION:<EXE:mailto:b_d@o2.pl>][CAPTION:<b_d@o2.pl>][AUTOSCROLL:1]#>b_d@o2.pl<#ENDL:#>


---------
Przypisy:      

[1] Timothy Leary, papie LSD; btw: "Leary nigdy nie twierdzi, e psychedeliki s same w sobie zbawienne. Uwaa tylko, e w kontrolowanych warunkach mog by pomocne w uwiadamianiu sobie nieznanych stron swojej psychiki. Czsto podkrela, e rwnie skuteczne, a nawet lepsze rezultaty mona osign dziki rozmaitym technikom medytacyjnym i oddechowym. Zrozumiano go wszake opacznie." - z przedmowy Dariusza Misiuni do ksiki "Polityka Ekstazy", Learego. 
  Natomiast 'czwarte pokolenie', o ktrym wspominam, bdzie tym utopijnym: "Mode pokolenie potrzebuje LSD eby leczy plag symboli. Ich dzieci nie bd potrzeboway LSD, oprcz przypadkw chorb umysowych. W kolejnym pokoleniu, chorzy na umyle bd ci, ktrzy bd wykazywa uzalenienie od symboli i wadzy.(...) Ale trzecia - liczc od teraz - generacja nie bdzie potrzebowa LSD. Czwarte pokolenie, bdzie w tak doskonaej harmonii z kad molekularn, komrkow, nasienn i zmysow energi, e LSD okae si zbdne." - "Polityka Ekstazy", rozdzia 11.

[2] "Nie zmieniaj..." to jedno z dwch przykaza, ktre sformuowa Leary, odnonie relacji midzy ludmi. Drugie brzmi: "Nie bro bliniemu swemu zmienia jego wiadomoci". 
