<#KEYWORDS:[WORDS:<Digital Punk - jeszcze dalej >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Digital Punk - jeszcze dalej
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Digital Punk - jeszcze dalej>][AUTOSCROLL:1]#>

"...a reszta i tak jest milczeniem..."

Masz racj z powyszym <#FONT:[COLOR:0xFF00FF00]#>Monku<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Czowiek w swoim marnym yciu i tak nie jest z reguy w stanie stworzy nic nowego. Ja jednak mam dalej ochot troszk sobie z tob popolemizowa. Myl, e si nie obrazisz. Ofkoz ja te nic nie mam do ciebie. Twoje osobiste zdanie. Ciesz si, e kto poddaje krytyce moje sowa, bo to oznacza, e przeczyta i pomyla.

Nie ma gupich artw powiadasz? Masz racj. Ale niektrzy maj do dziwne zdanie na przerne tematy. I wielokro warto podyskutowa, moe uda si kogo naprawi. Nie neguj, e zdanie <#FONT:[COLOR:0xFF00FF00]#>Annisa<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jest kompletnie ze. Ale jak ju sam <#FONT:[COLOR:0xFF00FF00]#>Mr.Byte<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zauway jest troszeczk chore i moe warto autora przekona co do swoich racji. Albo przynajmniej sprbowa...

Sprawa narkotykw. Twierdzisz, e powinienem ca sytuacj przemilcze, gdy nie mam adnego dowiadczenia w tej brany. Bardzo si mylisz...

Nie braem, nie bior i nie mam zamiaru bra. Gwnie ze strachu przed tym, e moe mi si spodoba albo najzwyczajniej w wiecie mog <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"wpa"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Wolabym nie mie z takiego powodu np. problemw z rodzicami. Bo cae zaufanie do mnie upadoby w jednym momencie. A to prowadzi akurat w moim domu do ostrych restrykcji. Mam takich staruszkw jakich mam. Wymagaj ode mnie, ale i daj. I wol nie burzy spokoju midzy nami. Bo czym innym jest wrci do domu pijanym, a czym innym z bliznami w okolicach przedramienia. 

Ja ca sytuacj oceniam ze stanowiska typowego <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"watchera"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. I reakcja jest taka, e skoro widz co si wyrabia, to pisz. A moje zdanie jest takie:

<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>NARKOTYKI ZAWSZE BD KOJARZY MI SI Z SYFEM!<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

Myl, e wyraziem si jasno. Pewnie - s zalety. Mona przey co nierzeczywistego. Wzlecie ponad przestworza, a potem... Usi i przej do realnoci. Nie wiem, czy dostrzegasz jeden fakt - jak napij si wina, to mam lejsze nogi, plcze mi si jzyk i przychodz mi do gowy rne ciekawe pomysy. Ale cay czas jestem w swoim wiatku <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(no chyba, e przylicz zgona i wtedy mi si co przyni, ale to inna historyjka...). <#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

A po narkotykach? Widz rne dziwne rzeczy, czuj ekstaz. I im wicej bior, tym bardziej jestem ni nienasycony. Tym bardziej si uzaleniam. To wida. Przecie yj tu, realnie <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie abstrahujc ofkoz)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i widz ludzi przechodzcych obok mnie, ktrzy nie dostrzegaj tego co ja. S w innym wiecie. A jednoczenie przechodz obok mnie. Sam widziaem kiedy przed blokiem gocia, ktry ucieka z krzykiem, paczc jak dziecko, bo truskawki go goni... Bad track? Nie sdz. Kole ju od jakiego czasu nie yje. 

Dlatego dla mnie to brud, w ktry nie chc si zagbia. Czym innym jest branie <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"od imprezy do imprezy"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> a czym innym oczywicie stae uzalenienie. Z tym, e wikszo tych <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"niedzielnych narkomanw"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> koczy podobnie jak reszta. Na ulicy. Bez rodkw do ycia. Licz si tylko ja i to co wyebram na nastpna dziak. I moje kolorowe sny...

Jaki jest wizerunek typowego narkomana? Mylae nad tym kiedy Monk? Brudny, mierdzcy menel, z ponakuwanymi rkoma, gdzie obok ley strzykawka pokryta zakrzep krwi a w rku pomyje, ktre kto mu poda godnie czczc je mianem zupy. Mi osobicie odpowiada mi to, co mam - prysznic w chacie, czysta pociel i kiebasa do niadania. Nie potrzebuj wicej. Reszt zastpuj mi sowa, ktre to przenosz mnie w inny wymiar. Wielogodzinne rozmowy z moj panienk, czsto przynoszce niesamowit ulg i rado z ycia. Czasem cisza. Ale mzg pracuje dalej. W gowie dalej si co dzieje. Mi to wystarcza. A jak potrzebuj pomocy to pij. I wtedy jest atwiej. Tylko najpierw myl o tym co pij, gdzie i w jakich okolicznociach. Bo nie chc si stoczy.

Czasem chciabym zasmakowa innego ycia. Pokn jak tabletk <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bo do strzykawek mam wstrt)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i poy par dni tylko w ten sposb. Przechodzi mi to jednak z czasem, gdy przestaj by pewny, e uda mi si z tego wyplta. e jeli tylko zechc to mog si wyczy i y tak, jak wczeniej. Ale organizm to nie gra komputerowa. Tu nie mona zacz od nowa. Mona najwyej skoczy. A tego ani sobie, ani nikomu nie ycz. Peace! 

<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>schizoos<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
