<#KEYWORDS:[WORDS:<Przekaz scenowy >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Przekaz scenowy
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Przekaz scenowy>][AUTOSCROLL:1]#>

  Komputer to pewna forma przekazu. Tkwi w nim pewien potencja. Uytkownik, zasiadajc przed ekranem monitora ma na wycignicie rki <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(dosownie!)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> szereg form rozrywki - od gier komputerowych do ogldania filmw, a dalej ju sieciowych batalii quake`a, przegldania witryn i chatowania - gdy jest si <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'connected'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Jednak na tym moliwoci blaszaka si nie kocz. Dla osb twrczych, myszka z klawiatur i monitorem <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(ewentualnie tablet, skaner, drukarka)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> oparte na solidnej bazie kompatybilnych elementw wewntrz jednostki centralnej, staj si nastpnym narzdziem ekspresji. Nastpn, po oferowanych przez real-life, moliwoci przekazu, czyli zsyntezowania do jakiej formy bkajcych si po gowie m y  l i, pod najrniejszymi postaciami: sw, dwikw, obrazw. Z tej kuszcej <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'oferty'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie sposb nie skorzysta, i dlatego chyba przypadki takie, tj. tworzenia przy pomocy kompa, s nagminne. 
  
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Ale po co? Jak? Dlaczego?!...<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  W tym artykule postaram si najpierw zilustrowa przebieg podstawowego procesu ekspresji, zaczynajc od genezy zjawiska tworzenia z punktu widzenia psychologicznego <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie bjmy si strasznych sw:))<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a koczc na okolicznociach ukoczenia <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'dziea'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(czyli owocu pracy ktrego, z udostpnianych przez rzeczywisto - a wybranego przez twrc - kierunku).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Nastpnym i docelowym jednoczenie punktem programu bdzie zestawienie tego z obrazem procesu tworzenia <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'na Scenie'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, co z kolei da ZARYS istoty Demosceny. Enjoy.


<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>GENEZA<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
    
  W natur czowieka przejawia si niezaprzeczalnie kreatywno; jej przejawy to analizowanie, synteza zebranych informacji... Sowem - kombinowanie. Oczywicie nie bez przyczyny. S ich trzy. 
 Pierwsza jest natury jakby egzystencjonalnej. Bierze si z witkacowskiego <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'metafizycznego niepokoju'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a podpada pod najwysze piterko piramidy Maslowa[1] czyli samorealizacj. 
  Kady o otwartym i - co najwaniejsze - zdrowym fizycznie umyle czowiek, jest zdolny ten stan przeywa, a <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'pierwszy raz'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> moe mie miejsce nawet w dziecistwie. Na przykad poczucie jakiego irracjonalnego niepokoju <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(niby nic si strasznego nie dzieje, ale w atmosferze <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'co'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> si zalgo)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jest pewn form metafizycznego niepokoju. W umyle dziecka - pracujcym jeszcze intuicyjnie - bierze si on z niedopowiedzianych przez wiadomo <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(za pomoc prostych wnioskw, sw)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> a przetwarzanych przez podwiadomo informacji, bodcw. W stany takie dziecko wpada raczej rzadko <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(co innego czowiek mody/dorosy - ale o tym za chwil)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, jednak jeli ju - przeycie takie dobrze si pamita. Nawet na cae ycie. Jako przykad podam tu jedyne <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bo nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do gowy)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> znane mi <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bo z yciorysu)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zdarzenie, a mianowicie pewien wieczr...

  Lat miaem najwicej siedem. Noc zapada, zapdzony do ka szykowaem si do snu. Jednak czym musiaem starsz niewiele siostr zdenerwowa, bo w akcie zemsty postanowia mnie nastraszy nowo poznanym <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(ale czy zrozumianym?)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> pojciem i wspomniaa mi o mierci. 

  A co to? 
  Jak umierasz to ju ciebie nie ma!... 

wiato zgaso. Siedziaem na ku, i patrzc si w okno trawiem co wanie usyszaem. 

  Nie ma?... Nie ma!... 

I w ryk. Jako mnie uspokoili, ale to wanie byo to - metafizyczny niepokj. I tak to mniej wicej czu - strach przed niepojtym. Ot. 
 
  Ludzie mylcy ju czciej wiadomie - czyli wyej lat 10 <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(chocia dzisiaj to ju trudno powiedzie - przeraajce s te dojrzae dzieci!)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, osigaj TEN STAN gdy tylko wpadn na jaki ciekawy klimatycznie cig skojarze, czyli cakiem czsto. Takie to ma skutki, e ofiara tego niepokoju czsto mimowolnie stara si go jako wyrazi, wycign go z abstrakcyjnego poziomu m y  l i do wiata dajcych si uj zmysami f o r m. 
  Zaoeniem przy teorii niepokoju metafizycznego jest fakt, e przeyje si go tak czy inaczej. Niby <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"dostatek olepia dusze, bieda przyblia nas do metafizyki"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> (Przemysaw Czapliski/Polityka)
ale nawet czowiek, ktry ma wszystko <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(w sensie materialnym)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> duchowo bdzie niespeniony, bdzie odczuwa brak czego. Nike szanse s na to, e bdzie w stanie okreli czego, i skd w ogle ten dreszcz. Jednak faktu czucia jakiej metafizycznej wyrwy nie zaneguje.

  Podsumowujc pierwsz przyczyn kreatywnoci: tkwi w kadym czowieku taka skonno do patrzenia dalej ni sigaj zmysy. To powoduje niepokj, szereg myli, znajdujcych swe ujcie w jakiej formie ekspresji. Prdzej czy pniej.  

  Druga przyczyna bierze si ju nie z zakorzenionej genetycznie cechy, a z majcej pocztek ju na zewntrz <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(a moe po rodku?)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> konfrontacji czowiek-wiat. 
  Tutaj stopie kreatywnoci jest cile zwizany z charakterem czowieka. Chodzi bowiem o sposb, w jaki przebiega u niego proces akcja-reakcja <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bodziec->zmys->obie wiadomoci->reakcja)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a ten jest zaleny od zespou cech osobowoci. Gdy ustanowi si ich proporcje, mona przypisa czowieka do jednej z dwch grup <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(psychoanalityczna prowizorka, wic upraszczam systematyk jak si da, by tre bya przejrzysta[2]).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Pierwsza to ludzie mao kreatywni, druga: bardzo-bardzo:) I jeszcze jedno uproszczenie: ci pierwsi to zazwyczaj <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'konsumenci'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a drudzy - artyci. 
  Tak wic mamy ludzi reagujcych na wiat w stylu biernym, ale i tych bardziej wraliwych, ktrzy koniecznie musz jako wyrazi swoje przeycia; a wracajc jeszcze raz do terminologii uywanej przez Witkiewicza: pyknikw i schizoidw(*). 
  By to zwizualizowa jako: przykad. 

  Niesamowicie atrakcyjna, powiedziaby nawet, e idea, bo okazuje si e i umys pikny. Mija jaki czas, padaj sowa, migaj gesty, pulsuje atmosfera... Ale jednostronnie. Nic z tego. 
 
  I co robisz?
 
  Pyknik schla si i bdzie mia kaca.
  Schizoid schla si, potem bdzie mia kaca, ale wczeniej pobrzdka co na akustycznej. Albo nabazgrze co owkiem. Zapiewa? Zataczy? Kto wie.

<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>[A tak zupenie na marginesie, skoro ju jestemy przy muzyce i kreatywnoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(tej bardzo-bardzo)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, jej przykad bezbdnie przedstawiono w pewnej scenie filmu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Amadeusz"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, gdy po wysuchaniu w biegu ledwo paru nut, do tego tragicznie zagranych, Mozart by w stanie nie tyle zagra sam melodi, co jeszcze poprawi j: podrasowa rytmik i doda ozdobniki, wprawiajc tym samym autora w osupienie. A wszystko to w radosnej atmosferze tworzenia:D]<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Podsumowujc drug przyczyn kreatywnoci: zalenie od tego czy jest si mao kreatywnym, czy kreatywnym bardzo-bardzo, rnie si na bodce zewntrzne reaguje. W przypadku drugim - przetwarza si form bodca na inn: przefiltrowuje przez umys, zabarwia tym co si w gowie przechowuje, a do stworzenia <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'formy zwrotnej'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>: obrazu, dwiku, myli. 

  Podstaw trzeciej przyczyny jest najsilniejszy popd targajcy czowiekiem - o tak:) <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(bdcy czci wspln dwch rodzajw potrzeb: samorealizacji i fizjologicznej)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>; ale te potrzeba uznania, czyli skupienia na sobie uwagi otoczenia, oraz potrzeba zapewnienia sobie bezpieczestwa. 
  Ju od zarania dziejw chodzio o to, eby tak kombinowa, by jak najlepiej si urzdzi. W przypadku popdu seksualnego wtedy, w pradziejach, chodzio jeszcze o podtrzymanie gatunku, przetrwanie; dzisiaj bardziej grozi nam, jako gatunkowi, przeludnienie ni wyginicie, wic sedno tego mechanizmu przelewa si z grnej pki samorealizacji, do tej dolnej - zaspokojenia potrzeby fizjologicznej i w pewnym stopniu bezpieczestwa. Tu przesuwa si rwnowaga, tu rodzi si wiele dziaa kreatywnych. Bo eby, hmm, <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'co uszczkn'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, lub dorobi si <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(schodzc ju w sprawy wiata materialnego)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, trzeba pokaza si od najlepszej strony, zaimponowa, zachci, udowodni, e <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'To MNIE wanie tu/ci trzeba!'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. 
  Powszechnym zjawiskiem, bdcym nieodcznym elementem zaspokajania potrzeby uznania, bezpieczestwa i poniekd fizjologicznej <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(chu:))<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jest chwalenie si, szpan. Szpan moe by albo narzdziem do osignicia czego, albo te czym docelowym <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(szpanuje si przecie czsto dla zyskania uznania otoczenia, albo dla bezpieczestwa).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> A inaczej: mona osign co przez szpan i osiga co eby szpanowa. Pierwsze drugiego nastpstwem. Najzwilej mona by scharakteryzowa to posugujc si wspomnianym motywem komponowania na gitarze. <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'Szpaner'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(chatuniarz)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie komponuje, nie improwizuje - on przerabia <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(w sensie wakowania)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> hiciory, wycznie odgrywa czego si nauczy, eby zaimponowa komu lub otoczeniu, zaspokajajc tym samym pewne potrzeby nisze plus jedn wysz: uznania. Ale wybiegajc troch bardziej w <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wiat dorosych'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>: nasuwa si na myl wspomniany przykad dorabiania si, ktre przecie bardzo czsto odbywa si na drodze kreatywnoci uwalnianej tworzeniem. Po co to? eby czu si lepiej, to jasne. Ale wejdmy w szczegy <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zaczynajc od dou: ciaa i piramidy Maslowa)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>: 
 <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>1.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Jak powszechnie wiadomo, tylko fredrowska krlewna Pizdolona oddawaa si komu popadnie. W rzeczywistoci, nawet na chwilowe zblienie, osoba z najniszego szczebla drabiny spoecznej nie ma szans - trzeba co sob reprezentowa. A eby to osign, trzeba si czego dorobi. Co wic tu mamy? Porednie denie do zaspokojenia chci, czyli jednej z potrzeb fizjologicznych, ale te i uamka potrzeby samorealizacji, co ju zaznaczyem.
 <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>2.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Fajnie jest, jak drzwi <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(do tego solidne)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> domykaj si, jak w lodwce jest co wicej oprcz zimna; gdy okolica, w ktrej si mieszka, nie wymaga noszenia przy sobie paralizatora, noa czy kija baseballowego... <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Bezpieczestwo, bezpieczestwo!"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> - jak cedzi psorka w tym mpegu Zambariego[4]. Ot to - przyjemnie czu si bezpiecznym. Fajnie jest nie martwi si, e kto odbije ci nerki, poamie rce i wybije zby jak wyjdziesz z domu, lub e <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'nie ma co do gara wrzuci'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Ale na to trzeba zapracowa. A wiec w tym wypadku kreatywno ukierunkowuje <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(porednio)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> na zaspokojenie potrzeby bezpieczestwa.
 <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>3.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> O uznanie te trzeba walczy. <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>{Pomin moe dylemat <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Czym jest uznanie takiego wiata?"; temat na osobny esej]<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Przy walce o uznanie chodzi take o zaimponowanie, jak w przypadku pierwszym, ale ju szerszej publice - wiatu, otoczeniu, wasnej subkulturze, znajomym, rodzinie. Sobie? A te, czasem; ale to ju podchodzi pod samorealizacj. Uznanie osigamy przez osignicie czego na drodze kreatywnoci, a wic i na drodze pewnych rodzajw przekazu, chwytajc si na przykad jakiej dziedziny sztuki.

  Podsumowujc trzeci przyczyn kreatywnoci: ch zwrcenia na siebie uwagi pci przeciwnej czy zaspokojenia podstawowych potrzeb, powoduje kombinowanie, ktre czsto wie si z jak form tworzenia. Mamy wic kreatywno. Czsto pytk, zwykle atw do skompromitowania, na pewno na krtk met... Ale zawsze.

  A wic mamy trzy fundamentalne rda kreatywnoci, wraz z ich sposobami wyzwalania si twrczych, zamieniania przecitnego zjadacza chleba w co, co kiedy by moe nazwie kto <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'artyst'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Doda do tego trzeba tyle, e dziaania, odpowiadajce kadej z przyczyn, przeplataj si ze sob. Tak na dobr spraw, to u podstawy kadego naszego dziaania tkwi wizka tych przyczyn, skomponowana w rnych proporcjach, zmieniajcych si zalenie od sytuacji. A skoro ju uczepiem si tej gitary... 
 
  Amator strunowych brzmie uczy si jakiej balladki <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(czyjej)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. 
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Powd pierwszy:<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> bardzo mu si ona podoba, chciaby j umie zagra. Mamy tu wic drug przyczyn kreatywnoci: bodziec ze strony rzeczywistoci trafia na podatny grunt <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(osob kreatywn bardzo-bardzo)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, i zostaje w pewien sposb przetworzony, a dokadniej: powtrzony. Co jak echo.  
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Powd drugi: <#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>uczy si jej, eby oprcz satysfakcji poznania zaspokoi take potrzeb uznania, grajc j komu w przyszoci. Dodaje j po prostu do repertuaru. Tu jest wic mowa o trzeciej przyczynie kreatywnoci - chci zaimponowania: bezporedniej, gdy dane mu bdzie pochwali si przez publik t umiejtnoci; i poredniej, gdy poprzez posiadanie tej umiejtnoci doprowadzi jak okrna drog do zwrcenia na siebie uwagi.      
  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Powd trzeci:<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> takie szybkie podapanie melodii, zagranie jej i nauczenie si to doskonaa wprawka, doskonae wiczenie. Jak na te par minut powicane dziennie na praktyk - w sam raz! A wszystko co poprawia styl, pomaga w tym docelowym przekazie - w wyraeniu 

<#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"(...)tego co we
mnie jest najistotniejsze,
czego nigdy dotd nie
powiedziaem - a co nie
jest ani mioci, ani
nienawici, ani litoci ani 
pogard, ale prawdziwym
tchnieniem ycia,
nieokieznanym
i pochodzcym gdzie
z gbi, a wnoszcym
w ludzkie ycie bezkresn
przestrze i przeraliw,
beznamitn si bdc
czym ponadludzkim."<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>[5]

  W tym wypadku poprzez muzyk. O co wic chodzi? O niepokj metafizyczny; najgbsz, z tych trzech, przyczyn kreatywnoci. 

  Oprcz tego, e w kadym kreatywnym dziaaniu znajdujemy po trosze wszystkich jego przyczyn, e moemy ustali ich proporcje... No wanie, co jeszcze? Ot twrcze dziaanie moemy obserwowa z TPP, bo przecie w drugim i trzecim wypadku nie ma mowy o niezauwaeniu go <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(pierwszy to troch bardziej skomplikowana sprawa)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Co to nam daje? Ano... ale to ju zupenie inna historia:)
  Doda trzeba jeszcze, e odnajdywanie si w wiecie, o czym mwi trzecia przyczyna kreatywnoci, jest podstaw wikszoci wypadkw tworzenia <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(ale na pytkim poziomie, co ju podkreliem)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>; system reagowania na rzeczywisto <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(akcja-reakcja)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie podpada w wikszoci wypadkw pod aden rodzaj Sztuki; oraz e <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'niepokj metafizyczny'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> powoduje powstawanie zdecydowanie najciekawszych i najbardziej wartociowych dzie - a tylko przez Sztuk jest moliwe w peni jego wyraenie. 
 
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>TALENT<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Gdy ju zaistnieje potrzeba ekspresji, czek zaczyna odczuwa odwewntrzne cinienie si twrczych. Teraz zaczyna si mniej lub bardziej wiadome dryfowanie w kierunku ktrej z form przekazu. Niektre z nich mona zaliczy do tak zwanych sztuk piknych, czyli na przykad komponowanie lub <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wydawanie'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> dwikw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(granie, piew)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, tworzenie obrazw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(malowanie, rzebienie, taniec)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, ukadanie myli w wiksz cao <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(pisarstwo, poezja)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, ale wikszoci mimo najszczerszych chci nie. Bo mwienie, gestykulacja, mimika - to wszystko jest tak codzienne i powszednie, e a normalne, zwyczajne, szare; a i tak w wikszoci s to tylko odruchy na wiat zewntrzny, a nie wewntrzny - o co nam chodzi. 
  Dryf ten, wspomagany jest przez podmuch predestynacji. Trzeba bowiem przyzna, e niektrzy rodz si z wyranymi predyspozycjami do pewnych zaj <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(w tym wypadku - gatunkw sztuki)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Te predyspozycje, czy talenty - jak kto woli - ksztatuj si z wiekiem. Ale wanie - czym jest talent?

  Talentem jest dokonanie czego, co jest trudne dla innych <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(Henri Frederic Amiel[6])<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a polega on na poczeniu siy twrczej ze zdolnoci wykonawcz <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(Honoriusz Balzak[7])<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Tak wygldaaby definicja talentu. Ma ona jednak pewne luki, ktre postaram si uzupeni.
 
  Na pocztek zaoy trzeba, e wszyscy ludzie, przychodzcy na wiat bez barier upoledzeniowych, startuj z takim samym potencjaem twrczym. Podstawowym rdem talentu staje si wtedy genetycznie dziedziczona pami komrkowa. Naturalnie nie naley oczekiwa, e dwuletnie bobo <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(potomek artysty)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zacznie malowa portrety, czy skomponuje symfoni. Genetyczny spadek daje mu tylko moliwo szybszego ni inni opanowania danej umiejtnoci, nie za automatyczne znalezienie si na piedestale mistrzostwa. Wypadki, gdy dziecko przecitnie uzdolnionych rodzicw przejawia pewne talenty mona tumaczy tylko tym, e rodzice swych talentw nie pielgnowali <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(moe nie byli ich wiadomi?)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> ale przekazali je w genetycznym spadku; lub e dziecko na wskutek silnych dozna <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(niepokoje metafizyczne, lub czste i silne bodce ze strony rzeczywistoci)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> po prostu pka z nadmiaru si twrczych, i s one zmuszone uwalnia si w doskonalszych formach, ni gdyby przekaz nie wymaga popiechu. To ostatnie to narodziny talentu.
  Tak wic jeli widzimy osob wykazujc jakie artystyczne predyspozycje, talenty, to znaczy e: 
- ma to w genach, lub 
- czuje natychmiastow potrzeb ekspresji <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(co zmusza je do szybszej nauki, a to wanie jest postrzegane jako talent).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>     
  Trzeba jednak jasno okreli, jak rozpozna talent, istniej bowiem mylne sposoby interpretowania przejaww artystycznych. Gdyby tak znale przykad dla pierwszego czonu wczeniej skonstruowanej definicji <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(tego H. Amiela)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, okazuje si, e nie uwzgldniono motywu wprawek. 
  Jest, dajmy na to, osoba rysujca od jakiego czasu, i osoba, ktra czasem tylko co na marginesie w zeszycie nagryzmoli. Dla drugiej osoby poprawnie narysowana przez pierwsz osob posta staje si oznak talentu. Ale przecie gdyby i ona tyle wiczya, rysowaaby nie gorzej. Jak to wic jest? 
  Ot przy wczeniej sformuowanym zaoeniu o jednakowym potencjale twrczym, mona doj do wniosku, e w zasigu kadej osoby jest dowolny poziom mistrzostwa. Pojcie talentu wkracza do gry, gdy dana posta posiada umiejtnoci o wiele lepiej rozwinite ni by <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wypadao'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jak na swj wiek. A wracajc do tego przykadu z rysowaniem: jeli te osoby maj jakie 5-10 lat, to moe by mowa o talencie u jednej z nich; jeli to modzie, to o talencie bdzie mowa tylko w przypadku naprawd dobrego rysunku; jeli za s to osoby dojrzae, to o talencie w tym wypadku nie ma mowy. Bo wraz z wiekiem rosn wymagania; im czowiek starszy, tym trudniej okreli czy jest utalentowany, czy nie. Wszystko to kwestia relacji wieku i iloci godzin wprawek. 
  Podsumowujc: zdumiewajce postpy w predestynowanej formie przekazu - oto talent.

  Gdy wiemy ju czym jest talent, atwiej jest zrozumie mechanizm doboru odpowiedniej dla siebie formy przekazu. Bo jasnym chyba jest, e jeli kto widzi, e wychodzi mu gra na pianinie, a nie lubi liczb, to wybierze raczej szlifowanie muzykalnoci, ni logicznego mylenia. Tak wic talent jest gwnym <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'doradc'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> w sprawie wyboru formy ekspresji; jednak nie jest on <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'doradc'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jedynym. Do pozostaych czynnikw wpywajcych na t najwaniejsz w yciu decyzj, mona zaliczy:
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#> -<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> wpyw otoczenia: bezporedni <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(manipulacja na zasadzie przymuszania do nauki 'czego' przez konkretne osoby)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i poredni <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>("Kiedy wejdziesz midzy wrony..")<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#> -<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zbieg okolicznoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(gdy z nieba spada ci okazja do zajcia si czym konkretnym, w postaci dogodnych ku temu warunkw, z czego po prostu nie sposb nie skorzysta)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
  I to byoby wszystko, jeli chodzi o nastpny etap przekazu, czyli przejcie od zaistniaej potrzeby ekspresji do wyboru jej formy. A gdy si ju wybierze, czy bdzie to obraz, dwik czy myl, mona spokojnie zabra si za...

<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>WPRAWKI<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Gdy ju mamy w rkach narzdzia, dziki ktrym bdziemy w stanie zaspokoi potrzeb tworzenia, zaczynamy wiczy. Nie ma bowiem cudw - nawet jeli nas rozsadza energia, wyadowanie si, jeli chodzi na przykad o obraz, nabierze postaci namazania masy bezadnych kresek/plam i bdzie przez to pozorne. Gd twrczoci bdzie wraca, a zostanie zaspokojony.
  Wprawki zaczynaj si zalenie od rodzaju przekazu; od rodzaju przekazu zaley take czy wprawki bd wiadome czy niewiadome, lub jak bdzie si ta relacja <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(niewiadomie)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> ukada.
  Dla obrazu i dwiku widoczne wprawki bd zaczynay si bardzo wczenie, bo nawet po kilku latach ycia. W formie niewiadomej bdzie to obserwowanie rzeczywistoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(jako szeregu obrazw)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i wyapywanie dwikw; natomiast wiadomie bdzie to komponowanie jakich obrazw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie tylko na papierze - take w przestrzeni)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i wydawanie dwikw - samodzielne lub przy pomocy jakich rekwizytw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(od walenia yk po garach do zabawkowych wersji instrumentw)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Dalej zaczynaj si ju bardziej zorganizowane formy wprawek - jakie zajcia w szkole/poza szko, prywatne lekcje lub wiczenia z wasnej inicjatywy <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(tudzie z inicjatywy rodzicw).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> W tym momencie nastpuje selekcja - osoby ktrym <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wizje'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie spdzaj snu z powiek, zaprzestan wprawek <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(moe kiedy do nich wrc)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a artyci z powoania zdwoj <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wysiki'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(ta rado tworzenia jednak jest i niele satysfakcjonuje).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>  

  Na przykad wprawek muzycznych przytocz pewien motyw z powieci science-fiction <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Czowiek Plus"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, Fryderyka Pohla. Gwny bohater, Roger Torraway, byy pilot wahadowcw kosmicznych, dostosowywany do przetrwania na Marsie <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zdarli z niego skr, wydubali oczy, wycili wikszo organw itd. a wstawili zmechanizowane podzespoy),<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> wpada w kryzys <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(po tym jak bez jego wiedzy ucinaj mu jeszcze... uch;>).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Podstawiona doktor psychologii uczy go gra na gitarze, eby si przed lotem zrelaksowa. I tu jest ciekawy motyw - wspomagany przez mas komputerw Roger zapamituje natychmiast kady dwik, kady akord, melodi; jakby szlifowa je przez wiele godzin. Ledwo usyszy - umie, jest w stanie powtrzy. W ten sposb w cigu paru godzin opanowuje materia, ktremu nie podoaby przez lata. Jaki z tego wniosek?... Gdyby wzi pod uwag to, e kady czowiek jest wyposaony w tysice poczonych ze sob komputerw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(umys)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, to przy odrobinie treningu mona by uczy si, czy wprawia, w takim samym tempie:)

  Jeli za chodzi o wprawki do przekazu myli <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(sw)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, to tu sprawa ma si nieco inaczej. Bardziej abstrakcyjnie, e tak powiem. Bo tutaj wiadome wprawki w postaci dobrowolnego ksztacenia stylu w okrelonym kierunku zaczynaj si bardzo pno, bo najwczeniej po kilkunastu latach ycia. Natomiast niewiadome wprawki u osoby z wpisanym w przeznaczenie, dajmy na to, pisarstwem, zaczynaj si od pierwszego silnego bodca z zewntrz lub niepokoju metafizycznego. Nabieraj one postaci intensywnej obserwacji, analizowania wszystkiego co si dookoa dzieje i ju wtedy ksztatuj przyszy styl. Rodzaj osobowoci tej osoby bdzie z kolei determinowa <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'odczyn'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> stylu oraz gbi obserwacji: narcyz nawet jeli bdzie widzia duo, nie bdzie w stanie popatrze na swoje odkrycia z innej ni wasna perspektywy, a wic styl jego nie bdzie znosi sprzeciwu, bdzie podniosy; choleryk bdzie mia styl <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'kwany'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> - sarkastyczny/cyniczny, a obserwacje, co prawda liczne, nie bd doprowadzane do koca, a wic strac na gbi. 


  To, czy dana osoba zacznie przekaz myli piszc wiersze, opowiadania czy teksty publicystyczne, zaley w duej mierze od okolicznoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(sprzyjajce/nie sprzyjajce)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, ale przede wszystkim od tego, jak dawk mocy twrczych skumuloway w niej trzy gwne przyczyny kreatywnoci, a przede wszystkim pierwsza i druga. W przypadku dwch poprzednich form przekazu sprawa ma si podobnie: te natenie przekazu bdzie uzalenione od tych samych czynnikw, jednak te mnoce si siy twrcze nie bd ju takie naglce, a dokadniej: obrazy nie bd wymagay cigego <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'uwalniania'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a z dwikami bdzie jeszcze lej.

  Na koniec moe jedno spostrzeenie, o ktrym szerzej bdzie innym razem, a o ktrym warto by si na wasn rk zastanowi.
 Ot wszystko jest wzgldne. To, co dla niektrych jest rodkiem, okresem przejciowym, dla innych moe sta si ostatecznym celem, mog na tym poprzesta. Wprawki na przykad: 
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>1.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>artysta-grafik uczy si malowa; gdy potrafi namalowa ju praktycznie wszystko poprzestaje na tym, bo ta, jakby nie patrze, przydatna umiejtno w dzisiejszych realiach zapewni mu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'dobrobyt'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>; lub idzie dalej, eksperymentujc, wyraajc wicej i inaczej.
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>2.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> artysta-muzyk uczy si ekspresji muzycznej; gdy ju opanuje umiejtno gry na wybranym instrumencie zostaje przy tym, bo przy takim wachlarzu moliwoci <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zna wiele na utworw)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> na pewno nie bdzie mu le; lub idzie dalej, eksperymentujc, wyraajc wicej i inaczej.
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>3. <#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>artysta-tekciarz szlifuje styl pisarski; gdy opanuje sowo w stopniu pozwalajcym na sprzedawanie go, utrzymywanie si z tego <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(wszak wiele nie trzeba)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zostaje przy tym, bo po co brn w kontrowersje, skoro mu tak dobrze; lub idzie dalej, eksperymentujc, wyraajc wicej i inaczej.
  Na Scenie to zjawisko te wystpuje, ale, jak ju mwiem, to temat na osobny artyku.

<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>POPRAWKI<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Kady czowiek posiada zdumiewajc umiejtno ewolucji, dostosowywania si, korygowania wasnych dziaa. Kady czowiek jest take zdolny do tworzenia dzie sztuki. Takich mniejszych, wasnych dzieek, lub rzeczy gbszych, podniolejszych. Bo gdyby dzieem sztuki okreli co cakowicie skoczonego, co <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'w sam raz'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, wrcz magicznego w swojej idealnej kompatybilnoci i prostocie zarazem, okazaoby si, e kada waciwa odpowied sowna, kady prawidowy gest, grymas, wniosek, s same w sobie maymi dzieami sztuki. Jednak wraz ze wzrostem ambicji, a wic i trudnoci postawionego sobie zadania, zwiksza si prawdopodobiestwo, e czyn bdzie miejscami zgrzyta niepoprawnoci. A twrcza ekspresja, przekaz myli, obrazw czy dwikw, to wanie jest ambitne i trudne zadanie. Im rozleglejszy projekt i im wikszej wymaga uwagi, tym wiksza szansa na popenienie bdu, na niedocignicia... I tu - dziki Bogu![8] - moemy uy tej niechybnie zbawiennej w skutkach zdolnoci do korygowania przebiegu wasnego przekazu.
  Czy poprawki s niezbdne? Ot, jak ju powiedziaem, bywa e co kompletnego powsta moe bez wikszego wysiku. Warunkiem w tym wypadku jest spontaniczno, takie carpe diem twrczoci, z zastrzeeniem, e podmiot przekazu jest w posiadaniu wiedzy teoretycznej i odpowiednich warunkw technicznych, adekwatnie do stosowanego rodzaju przekazu. W przeciwnym wypadku wychodz z takich prb, krtko mwic, gnioty. 
  Przykadw nie trzeba daleko szuka - Idol. Jest i spontaniczno, rado ekspresji, ta chwila!... Ale jeli nie wie si, e gos ma si naprawd nieprzyjemny, nie czuje si rytmu, nie trzyma melodii, nie pamita tekstu, ITD. to efektem bdzie albo negacja po sprowadzeniu na ziemi przez osob trzeci, albo przyznanie, e na dobrych chciach trzeba czasem poprzesta. W kadym razie - twarde ldowanie na betonie rzeczywistoci.
  Take owszem, te mae cuda zdarzaj si, ale przy stwarzaniu wikszych - trzeba by ostronym, trzeba poprawia.
  Przy kadej formie przekazu poprawki s obecne - i niezbdne nierzadko - z dwch gwnych powodw. Pierwszy to fakt, e pki si nie opanowao mistrzowsko rzemiosa wasnego przekazu, trzeba liczy si z <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'literwkowymi'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> choby pomykami. Drugi z kolei moe zaistnie praktycznie tylko wtedy, gdy ju si kardynalnych bdw w swoim rzemiole nie popenia. A chodzi tu o konflikt <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'zdanie moje-zdanie wiata'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Czyli gdy si nada swojemu przekazowi ksztat gryzcy si z konwenansami, mod, czy zdaniem konserwatystw, to wtedy wanie mamy do czynienia z drugim rodzajem poprawiania - <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'wyrwnywaniem do rzeczywistoci'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>.
  Czy mona wskaza, ktry rodzaj przekazu daje nam najwiksz swobod, pozwala odpuci sobie cho w pewnym stopniu czynno poprawiania? Myl, e tak. 
  Ot w przypadku obrazu mamy chyba najwiksz swobod. Moemy dowolnie komponowa rnokolorowe plamy, kreski, kropki czy inne kwiatki; zawsze znajdzie to swoje miejsce pod skrzydami ktrego kierunku sztuki, najwyej wylduje pod abstrakcj. Od obrazu mona zawsze odwrci gow, skoczy odbir w dowolnym momencie. 
  Z dwikiem takiej swobody nie ma - jeli chce si jak kompozycj dwikow odebra, zaklasyfikowa, trzeba jej wysucha do koca. No a eby kto mia na to szans, trzeba te dwiki w znone melodie ukada. Bo nie kada kompozycja zostanie nazwana muzyk i nie kady jk czy kwik piewem. Tak wic tu trzeba trzyma si pewnych zasad, jeli chce si utrzyma w jakim gatunku sztuki. 
  Najgorzej chyba jest ze sowem. Sowo bowiem, jest najbardziej rzeczywist form przekazu, najbardziej w realu zakorzenion, bo przecie uywan do komunikacji. Co to oznacza? Ano to, e kady wyraajcy myli sowami jest swego rodzaju konserwatyst - odbiera ich znaczenia, ich <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'smak i barw'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, wedug okrelonych prawide, i nie jest w stanie otworzy si na nowe znaczenia dla <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'starych'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> sw, czy nowe tempo ich przekazu. S one tak wytarte, e niemoebnie ciko jest znale dla nich inne znaczenie, a dokadniej niemoliwym staje si zaakceptowanie sowa w odmiennym pojciu/zastosowaniu, jakie nada mu jaki awangardowy autor. 
  Przykad? W tej chwili przychodzi mi tylko jeden do gowy, ale myl, e wrcz idealny: sowo <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'szelest'.<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Co oznacza? Rzecz abstrakcyjn dosy; dwik, ktry wydaj jakie suche, lekkie przedmioty, na wskutek ocierania si o inne. A wemy <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Sklepy Cynamonowe"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, Bruno Schultza. Byo tam takie zdanie, ktre brzmiao mniej wicej: W sadzie lea szelest. I najbardziej chyba pasowaoby na okrelenie tego i podobnych przykadw sowo: poetyckie. Bo w poezji jest wanie taka swoboda, jednak gdy przenika do prozy - bijcie na alarm! Heretyk!...
  Przesadzam by moe z lekka, jednak nie da si zaprzeczy, e istnieje zjawisko <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'zatracania'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> si w tym, co si pisze. Po <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'pobudce'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> odkrywa si, e uoyo si sowa w strasznie dziwne cigi; i mimo pewnoci, e podczas pisania co te cigi znaczyy, nie da si ich pierwotnego znaczenia przywoa, lub sprawia to trudno. Jednak bez porwnania trudniejszym zadaniem jest zaakceptowanie odstajcego od norm tekstu przez odbiorc. Dlatego wanie, oprcz moliwoci popenienia tysicy kardynalnych bdw <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(ortografia, interpunkcja, gramatyka itd itd)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> trzeba si jeszcze pilnowa przed kontrowersj. A wic mona miao wycign wniosek, e wanie od przekazu myli najprdzej jest do dziwactw, a wic przy nim trzeba si najwicej pilnowa. 
 
  Niektrzy nie poprawiaj swoich dzie, albo robi to bardzo powierzchownie. Ale zdarzaj si te tacy, ktrym poprawek nigdy do, co w efekcie daje dopiero pomiertne pokazy. A wanie. 
 
<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>POKAZ<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Do czego to wszystko zmierza. Zalenie od przyczyn twrczoci, jej przebiegu i osobowoci autora, pokaz nabiera okrelonego charakteru. Jest on najwaniejszym punktem przekazu. Najwaniejszym tak dla autora, jak i dla odbiorcy. Przekaz bez pokazu jest niepeny. Po pierwsze, odcina autora od poprawek, jakie przyniosaby konfrontacja z odbiorc, a take od pomysw, jakie by to <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'zderzenie'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> zrodzio. Po drugie, odbiorca <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(pod warunkiem e prawdziwy, tj. widzcy, a nie tylko patrzcy)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> miaby o to jedno niechybnie niepokojce metafizycznie przeycie w plecy. To pewny egoizm ze strony autora, a wic i zo oglne; jednak chodzi gwnie o to, e przekaz taki bdzie mia, przez nie dotarcie do odbiorcy, o szereg nastpstw mniej <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(czytaj: bdzie niepeny)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>.
  Pokaz ma tyle skutkw zalenie od swojego charakteru, e trzeba by byo osobnego felietonu, na opisanie ich wszystkich. Ograniczmy si wic do odpowiedzenia na dwa pytania:

  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Kiedy jest najlepszy moment na pokaz?<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Gdy wszelkie znaki na niebie i ziemi bd mwiy Ci, e dzieo jest skoczone. Czyli gdy nie bdziesz widzia ju nic do poprawy. Nie oznacza to naturalnie, e nie bdzie si dao go poprawi. Oznacza to bdzie tylko to, e Ty nie bdziesz ju w stanie, e czas wanie na pokaz - konfrontacj z odbiorc.

  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Kiedy pokaz wywiera na odbiorcy najwiksze wraenie?<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>    

  Gdy czy dobrze znane odbiorcy elementy i motywy w nowatorskie, niespotykane i uczce formy; gdy wprowadza w niepokj metafizyczny. 


  A teraz nadszed ju czas na odniesienie tego wszystkiego do Demosceny. Nie zrobi tego ja, gwoli cisoci:) Ja tylko postaram si naszkicowa to <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'co'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, co stanowi o klimacie scenowania; jego istot. Reszta naley do Ciebie, jak to si zwyko mawia. 


<#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>PRZEKAZ SCENOWY<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  ...zaczyna si gdy zostan spenione dwa warunki: jest co przekazywa i jest czym przekazywa <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(komputer)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Do przekazu zwykego, przekaz scenowy mona przyrwna tylko czciowo: przyczyny s te same <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(np. scene.pl/pixel/akha rea, DamienaXI - pod ktr przyczyn kreatywnoci mona by to podcign?)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, talent odgrywa te kluczow rol, wprawki i poprawki s na porzdku dziennym; jednak caa reszta to zupenie inny wiat. Totalny freestyle odwzorowywania neuronowych przekazw w bitowych formach. Nowe podejcia, nowe punkty widzenia i pomysy powstae poprzez konfrontacj z komputerem - skondensowanym w blasze i plastiku potencjale moliwoci, nowym medium midzy wewntrznym wszechwiatem wasnych myli, a skrawkiem wszechwiata zewntrznego...

  Przekaz Scenowy nie znosi ogranicze; nie da si wypunktowa jego przebiegu, gdy jest nieprzewidywalny, tak samo, jak nieprzewidywalna jest twrcza jednostka napdzana wasnymi niepokojami metafizycznymi, postawiona do tego przed now ciek nieskoczonej ekspresji. 
  Wszystko to, co wydaje si w Przekazie Scenowym by ze, nieprawidowe, wynika tylko i wycznie z rzutujcych na psychik niedocigni i moliwoci zwykego, rzeczywistego przekazu. 

  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Dlaczego tak idealizuj? <#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  Przekaz Scenowy, zarwno jak ten rzeczywisty, s w zaoeniu napdzane ideami. Jednak w sytuacji gdy rzeczywiste <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(w sensie: zakorzenione w rzeczywistoci, konserwatywne)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> formy przekazu zostay zadeptane, gdy s przez ignorancj odbiorcw i autorw bezmylnie ograniczane i frustrujco ograniczone, a gdy najblisze czasy maj zosta zdominowane przez komputerowe formy przekazu; Przekaz Scenowy staje si now szans. 

  <#FONT:[COLOR:0xFFEDEF61]#>Na co?<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

  By przey na powierzchni naszej planety zmuszeni jestemy do uywania okrutnie zredukowanego do najpraktyczniejszych funkcji strumienia wiadomoci, cierpic nierzadko tego konsekwencje[9]. Przekaz w formie komunikowania si podchodzi pod elementy tej swoistej <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'szkoy przetrwania'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Jednak przekaz o charakterze Sztuki <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(Przekaz Scenowy!!)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> jest wyrazem najgbszej formy niepokoju metafizycznego - intuicyjnej przesanki, e co jest nie tak, e daoby si y inaczej, lepiej; e penia ycia nie polega na rodzeniu si, bezsensownej pracy i bezgonym umieraniu. Pki wic szukamy odpowiedzi na te najwaniejsze pytania, tworzc, pty mamy szanse na ich odnalezienie.   

  Scena to naprawd pikne zjawisko. 


<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>bla/ind.<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
stycze/luty 03`
-------

<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>Przypisy:<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

[1] piramida Abrahama Maslowa, czyli hierarchiczna teoria potrzeb - rdo: podrcznik do podstaw przedsibiorczoci:) W skrcie: ludzie d do zaspokojenia piciu potrzeb (zaczynam od gry): p. samorealizacji (p. rozwoju); p. uznania i p. przynalenoci (powysze trzy nale do potrzeb wyszego rzdu); p. bezpieczestwa i p. fizjologicznych (te dwie to potrzeby niszego rzdu, a z poprzednimi dwoma zaliczaj si do potrzeb odczuwalnych brakw). 

[2] psychoanalityczna prowizorka: 'psychoanalityczna', bo nie trzeba by Freudem (respect) eby analizowa elementy ludzkiej psychiki; a 'prowizorka', bo nie ma co si nad tym zbytnio rozwodzi - std te beztroskie uoglnienie.

[3] pyknicy i schizoidzi: terminy zaczerpnem z wprowadzenia do "Niemytych Dusz", S.I. Witkiewicza; s to dwa zasadnicze rodzaje ludzi w typologii Ernsta Kretschmera ("..wyodrbni typy temperamentu oraz skonnoci do okrelonych chorb psychicznych na podstawie typw budowy ciaa jednostki.."/encyklopedia WIEM)

[4] "Bezpieczestwo"/Zambari - dostpne pod www.zambari.z.pl, jak kto nie oglda a chciaby zobaczy

[5] Bertrand Russell w licie do Constance Malleson, cytowany w "My philosophical Development". Ja z kolei zacytowaem to z pierwszej strony "Pasoytw Umysu", Colina Wilsona (swoj drog wietna ksika, gorco polecam).

[6] Amiel Henri Frdric (1821-1881), pisarz szwajcarski, tworzcy w jzyku francuskim. Saw przyniosy mu pisane w latach 1847-1881 dzienniki (rkopis liczy okoo 17 tys. stron) - arcydzieo subtelnej introspekcji psychologicznej i erudycji. Opublikowane czciowo (Fragments d'un journal intime 1883-1884, wydanie nowe 1948-1954), wywary pewien wpyw na modernizm europejski, take polski. Autor wierszy lirycznych, cenionych esejw krytycznoliterackich oraz sw hymnu Szwajcarii francuskojzycznej.(encyklopedia WIEM)
Nie wiem skd pochodzi ten cytat, nie znam adnego z jego utworw, ale po prostu musiaem go uy bo zgrabnie to uj:)

[7] Balzac Honor de (1799-1850), pisarz francuski, ojciec powieci realistycznej. (...) Jeden z najbardziej pracowitych pisarzy w dziejach literatury, pozostawi okoo 100 powieci, w wikszoci napisanych w latach 1829-1850, ktre zoyy si na monumentalny cykl zatyt. "Komedia ludzka"(...)(encyklopedia WIEM)
Oprcz "Ojca Goriot" nie znam nic; nie wiem z ktrego dziea pochodzi ten cytat, ale... nie mogem si oprze;) 

[8] Bg, w sensie transcendentnej i wyszej siy (a nie istoty o ludzkich przymiotach - emocje, wiadomo itd.)

[9] ten motyw jak i cay akapit zsyntezowaem na podstawie lektury "Drzwi Percepcji", Aldousa Huxleya; dostpne take na serwisie Hyperreal (hyperreal.info/drugs/go.to/index/ - w ksikach). Gorco polecam.
