<#KEYWORDS:[WORDS:<Stare czasy >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Stare czasy
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Stare czasy>][AUTOSCROLL:1]#>

Narkotyk. Tym wanie jest dla mnie demoscena. Gdy pierwszy raz o niej bowiem usyszaem- cos we mnie zapragno kosztowa jej wszystkimi zmysami, tworzy, jak to si mwi- by na scenie, scenowa. Byo to jeszcze za czasw gdy w moim domku hulaa Amiga500 <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(cay jeden megabajt ramu!)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a Monk zabija sobie beztrosko kosmitw na maym ekranie 14 calowego telewizorka. Wtedy wanie dowiedziaem si o scenie. Tak, byy to niewtpliwie pikne czasy, czasy takich gazet jak: Top Secret, Secret Service czy Gambler, o ktrych najmodsze pokolenie graczy/scenowcow moe jedynie syszaa, ale na dobra spraw - omino ich to wszystko... wczesne komputery miay w sobie dusze i nie chodzi tylko o scen, samo granie byo czym niesamowitym. Ta pikselowana grafika, na dzisiejsze czasy powiedzielibymy moe- prymitywna, ta prosta muzyka, maa komplikacja gier w stosunku do dzisiejszych produkcji tego typu, czy wreszcie maa ilo klatek animacji.. Jednake wtedy to w niczym zupenie nie przeszkadzao, czowiek przychodzi do domu tylko po to aby moc zasi do swojego komputerka i zosta po raz kolejny pochonity przez ten zaczarowany, magiczny binarny wiat. 

  Niedawno czytaem w jednym artykule o <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"tamtych czasach"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, e wczesne komputery miay swj wasny zapach. Co w tym jest, cho na pierwszy rzut takie stwierdzenie wydaje si moe nieco mieszne. Moliwe, ze ta tsknota wrd komputrowcw pamitajcych tamte czasy jest czym zbyt przejaskrawionym, moliwe ze dzisiaj prbuj oni zbyt sentymentalnie podej do okresu swego dziecistwa i przez to wszystko co byo kiedy przedstawiaj w zbyt kolorowym wietle... Jednake pamitam dobrze wyjazdy z kumplami na gied komputerowa, na polibudzie Wrocawskiej. Pamitam ten tok, ludzi krztajcych si pomidzy stolikami penymi pudeek z dyskietkami, porozkrcanych komputerw. Dawniej giedy zupenie rniy si od tych dzisiejszych, piraci komputerowi byli na ogol pasjonatami, ktrzy naprawd znali si na swoim fachu <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(potrafili doradzi jak i opisa dany tytu)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, a nie jak dzisiaj przypominali wrednych dresiarzy czyhajcych tylko na jakiego frajera, ktremu mona wcisn trefny towar. Gdyby nie oni przemys komputerowy nie rozwinby si na naszym rynku w tak szybkim tempie, byli bymy pewnie pod tym wzgldem gdzie za Abudabi;). Wynika to z faktu, ze kiedy nie mona byo dosta w Polsce legalnego oprogramowania, jedyny software jaki mieli wszyscy pochodzi z giedy. Moe trudno to sobie wyobrazi komu kto interesuje si komputerami od niedawna, ale kiedy naprawd tak byo, bez wyjtku. Gry nie miay polskich tumacze, nie ozdabiay swoimi wyszukanymi opakowaniami wystaw sklepowych, jak teraz. Instrukcja tez nie bya czstym dodatkiem, chyba ze mwimy o czym w stylu kartki z wypisanymi tipsami do danego szpila. Najbardziej, pamitam, mieli wtedy przesrane mionicy wczesnych symulatorw lotu, bo jak wiadomo - te do prostych w obsudze na pewno nie nale i cala klawiszologi trzeba byo rozkminia samemu. Co nie zmienia jednake faktu, ze praktycznie jedynym sposobem na dostanie wieego softu bya wanie gieda. Wizao si to z wstaniem wczesnym rankiem <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zima czy lato pamitam ze zawsze pizgao;)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i przemierzaniem caego miasta w kierunku Politechniki. Przed wejciem na ogol staa duga kolejka, mona byo popodglda ludzi wnoszcych do rodka wielkie pudla z komputerami, czy nioscych pod pacha klawiatury i inny sprzt. Nieraz w kolejce czekao si nawet pl godziny czy godzin, chyba ze miao si dobre ukady przy wejciu czy wcisno si jaki dobry kit <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>("ja przepraszam, ale zostawiem w rodku monitor, a zgubiem gdzie bilet, ja tylko na chwileczk";).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Na ogol skutkowao, cho czasami okazywao si ze waek nie przeszed i wracao si spowrotem, na szary koniec kolejki. Jeszcze tylko par osb, o ju, mona wchodzi. Kupujemy bilecik i jestemy w rodku. Tu szok, jak zwykle masa ludzi, trudno si przepcha samemu, a co dopiero niosc ze sob sprzt. Dlatego tez ludzie ze sprztem wbijali si na ogol wczeniej, a i tak nieczsto trzeba byo chodzi gsiego czy w uwadze o swj dobytek. Kartka z zapisanymi w domu tytuami, masa stolikw, wszdzie przy stoiskach porozwieszane reklamy- <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"same nowoci, amiga, pc"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, przy kadym stoisku na ogol paru ludzi pilnujcych plus tzw. <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"naganiacze"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> wypatrujcy niezdecydowanego modego klienta, ktremu mona doradzi <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(no nie oszukujmy si - kiedy tez odchodziy nieze walki w stylu nowoci Mortal Kombat 5, ale jeli byo si zorientowanym w miar w temacie to nie byo si o co martwic).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Szybkie wybranie stoiska, przejrzenie spisu, wybr. Tyle i tyle dyskietek, pacimy i  wybitka, trzeba si jak najszybciej dosta do domku eby przegldn nowy stuff. Ju w autobusie czasami okazywao si ze brakuje na przykad pitej dyskietki do tytuu ktry przed paroma minutami dopiero zakupilimy, ale wkurzenie przechodzio na ogol szybko, bo zawsze byo to pocieszenie ze mona sobie przyjecha w nastpny tydzie i dogra to czego brakuje. Poza tym kto w tamtejszych czasach bra jedna gierk tylko czy program? Brao si hurtowo. Ciepy dom, szybko cigamy kurtk i odpalamy komputerek. Na pocztku w kadym wikszoci tytuw byy wstawiane intra <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(na ogol proste scrolle z nazwa grupki, greetzami etc.)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, mona sobie byo podczas ich trwania ustawi takie opcje jak <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"unlimited lives", "unlimited ammo"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> itp... W kocu gra si odpalaa <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(albo i nie;)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, czowiek si cieszy. Po paru chwilach byo ju na ogol wida czy zapowiadaj si beztroskie dni upania w danego szpila, czy tez zakupilimy jak kaszan. Nowych gierek starczao na ogol na cay tydzie, jak nie to szo si do kumpla i wymieniao miedzy sob. W kocu przychodzi nastpny weekend i znowu na gied po nowoci. 

  Jak giedy wygladaja dzisiaj? Ostatnio mialem nie/przyjemnosc sprawdzi na wasnej skrze, ot tak dla porwnania wyskoczyem sobie po paru latkach przerwy na gied. Pierwsze co si rzuca w oczy na pewno to typ ludzi ktrzy sprzedaj. Z oczu bije im na ogol trzy paskowy dres, a w stojcym obok stoiska magnetofonie leci jak niestrawna sieczka w stylu britney. To ju nie s ci sami kolesie wrd ktrych nie raz mona byo spotka jakiego scenowca dorabiajcego sobie przy okazji na studia;). Wszystko na chama, byle szybko i bezczelnie, bierzesz to bierzesz jak nie to spadaj. Zapytasz si takiego o czym jest dany tytu to albo powie ze nie wie <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(to jeszcze mona wybaczy;)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> albo cos w stylu tekstu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"chodzisz na prawo i strzelasz".<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Nazwy tytuw nieraz miesz, czasami przeraaj <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(gupot ludzi ktrzy je wypisuj na pudekach;).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Tytuy w stylu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"Tomb Rajder3" czy "Anreal Tornament"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie powinny nikogo zaskoczy, w kocu to nowoci;). Te ich brudne apska, ktrymi winia od spodu nagrane pytki gdy je podaj <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zostawiajc na nich odciski palcw z ktrymi jeli komu si nudzi- mgby spokojnie pj na policje heh;)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, te prostactwo bijce z ich twarzy, ta mczona i przeuwana w gbie kiebasa..;) To odstrasza, a nie zachca, ale coz - w kocu to nie sklep, jak si nie podoba to id se cieciu i kupuj za dwie banki gr. Pytam z czystej ciekawoci jednego <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(eby sprawdzi czy bdzie mnie chcia wywaowa)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> na ilu pytkach Quake3. Mwi ze na trzech, pan poczeka ja zaraz skocz i bdzie, nie dzikuj. Tragedia.   

  A salony gier? Niegdy tak oblegane przez <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"wyjadaczy"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> dzisiaj na ogol wiec w naszym kraju pustkami. Jak byo w nich jednak kiedy? Moe krotka historyjka z mojego ycia bdzie tego dobrym wiadectwem:

Gram sobie w jakiego oldschoolowego shooterka, idzie mi cakiem niele. Wtem nie wiadomo skd pojawia si koo mnie jaki wyrostek: 

-Daj etona
-Spadaj
-Daj etona bo dostaniesz wpierdol
-Ty no kurwa, chamstwo 
(ju zaczem si troch denerwowa, zwaywszy na to ze dobrze mi szo w tej gierce i ju prawie ja koczyem)
-Chamstwo to ci zaraz poka moi kumple, jak nie dasz 
(powiedzia i zapa za manietke ktr wanie graem, a statek pilotowany przeze mnie rozpad si po uderzeniu w asteroid na miliony maych pikseli;). Tego ju byo za wiele. Wierzcie mi lub nie, ale balem si typa jak nie wiem co, kole by ode mnie ze trzy lata starszy i wikszy, ale frustracja spowodowana tym ze od nowa bd musia pewnie przechodzi cay etap bya silniejsza od strachu. Zajebalem. Z perspektywy czasu widz ze byo to bardo gupie, bo kole nie artowa, mg wtedy zawoa swoich starszych kumpli i pewnie kiepsko by si dla mnie skoczyo <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(szpital, kostnica te sprawy;).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> Nie zrobi tego jednak. Od tej pory ju mnie nie mczy i powiedzia ze jak kto inny bdzie chcia ode mnie wycign etona albo kas to ebym go zawoa. I tak wanie byo kiedy w salonach gier moi mili. Ludzie ktrzy siedzieli przy kasie na ogol nawet nie reagowali, obowizyway prawa dungli. Wcale wiec nie byo tak kolorowo. Kolejne wspomnienie.. 

  Pamitam jak sprzedawaem swj pierwszy komputer, wspomniana wczeniej Amige. Na <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"do widzenia"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> pocaowaem ja parokrotnie w jej zklawiaturyzowane ciako;). To rozstanie byo naprawd trudne, bo dobrze pamitaem chwile ktre spdziem z tym komputerem, jednake nie byo wyboru, potrzebowaem kasy na nowy sprzt. Jestem ciekawy co si z ni stao, czy trafia w dobre rce, czy moe stoi dzisiaj gdzie na czyjej szafie w zakurzonym pudle. Ot takie mae rozterki komputerowca;). 

  Dzi ju nie ma tego wszystkiego, tamte <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"dobre czasy"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> odeszy raz na zawsze. Ok, ale miao by take cos o demoscenie. Ta tez na pewno si zmienia, jak mawiaj ludzie pamitajcy jej najlepsze lata, wczesne dziewidziesite minionego wieku. Pierwsze parties, czy choby jeszcze kolejne edycje Intela.. A scena dzisiaj? W sumie co chyba najgorsze obecnie newbies nie maja za bardzo skd si o niej dowiadywa, co powoduje na pewno ze scena si kurczy i bdzie si tak dziao dalej, bdzie pod tym wzgldem coraz gorzej. Najgorsze jest jednak to, ze na dzie dzisiejszy nie wida rozwizania problemu, bo ludzie ktrzy na niej si znajduj wcale nie s zbytnio otwarci na nowych. Naturalny bieg zosta naruszony, przez to ze w gazetach komercyjnych na ktre tak wielu scenowcw fakao nie wspomina si ju zbyt czsto o naszym jake przecie cudownym hobby, nie ma ju inter przed kada gra, ktre kiedy mogy wzbudzi u takiego modego czowieka ciekawo. Nie jest tragicznie, cho mogoby by na pewno lepiej, jednak pki cos si nie zmieni w mentalnoci ludzi aktualnie scenujcych - na pewno tego <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"lepiej"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie bdzie. Boimy si begginerow, to zrozumiale ze wzgldu na to jacy czasami okazuj si niepokorni dla starych tradycji i ile robi wok siebie szumu <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie, nie chodzi o tego Szuma;).<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> To rzeczywicie moe przeraa, jednake wg mnie losy sceny s obecnie tylko i wycznie w naszych rkach i to my zadecydujemy czy damy szans modemu pokoleniu. Wybr pomidzy umownym undergroundem, a <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"komercjalizacja"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> nie jest atwy, ale moliwe ze jeli teraz podejmiemy za decyzje w tej sprawie ju niedugo o scenie bdziemy mogli co najwyej opowiada swoim wnukom. Tyle mojego marudzenia, mam nadzieje ze kto dotar do koca tego przynudnawego artykuu. Do przeczytania.  

<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>Monk<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
