<#KEYWORDS:[WORDS:<Zwyka wyprawa na gied >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Zwyka wyprawa na gied
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Zwyka wyprawa na gied>][AUTOSCROLL:1]#>

Ktrego sobotniego ranka, ok. 10 rano sysz nagle dzwonek. Boe, co za ludzie, myl sobie, i czogam si szukajc po omacku suchawki. Nic nie widz, szambo w gbie, hardcore. Ok, znalazem suchawk i sysz zachrypnity gos kolegi Zbyla, szacownego czonka klubu motorowego FreeRadicals i mojego starego znajomego. Dialog brzmia jako tak:
- Eee..? 
- Ty, Akira, nie mona tak si leni, jest sobota, cho wypadniemy na gied...
- Eeeeee?
- Fajnie bdzie, zobaczymy te paszcze i kupimy ruterek!
- Eeueuee??
- No chod, bo tam wroniesz....
- Eueeee??? No dobra...

So, po takiej mniej wicej rozmowie, wpezem do azienki, wrzuciem si do wanny i wziem ablucj. Gdy po paru minutach polewania si wod jako doszedem do przytomnoci, zajarzyem e to ju za godzin trzeba si zawlec pod gied. No dobra, odnalazem jakie dinsy i koszulk Maiden plus kurtak, ogoliem paszcz i polazem.Mwic sobie oczywicie: <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"adnych szalestw, stary, masz ju dosy"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Tylko wyprawa na gied, kupujemy routerek i wracamy spokojnie do chaty. 

W tramwaju ludzie jak zwykle wygldali jak zombie w <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'powrocie ywych trupw'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, co ciekawe, po minach sdzc, oni te uwaali to samo o mnie. Zabawna zgodno opinii. Przejechaem do centrum tramwajem i pod Rotund <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zwyczajowe miejsce spotkania przed wyruszeniem dalej)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> namierzyem Zbyla. Oczywicie go si nie nudzi, serwujc staruszkom zwyczajowe motto Free Radicals cytuj <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"spierd$%^&%***, ty stara ruro"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Wda si w dyskusj z paniami z kka racowego czy jak... Odcignem go jako, bo ruszyli gromadnie staruszkowie wymachujc parasolkami, kulami, laskami i siateczkami z zakupami. Mwi wam, ju si lincz szykowa.   

Wlelimy  w metro i z Warszawa Centrum przejechalimy dwie stacje do Warszawa Pola Mokotowskie, gdzie szacowna gieda komputerowa si znajduje. Starsi sceniarze kojarz to wietne miejsce - klub STODOA. Yup, dokadnie tu gdzie odbyway si w poowie lat 90'tych najsawniejsze i najbardziej gromadne polskie party czyli Mr. Rootowe INTEL OUTSIDE'y. No wanie, jak ju jestemy przy Stodole i Intel Outside Party - ciekawe czy jeszcze w Polsce zobacz na wasne oczy party na 900-1000 ludzi? Dzi to brzmi jak jaka chora fantazja.

Weszlimy na gied, twardo odrzucajc propozycj nabycia zakrwawionych notebookw, warezw i nastolenich gwiazd hardporn. Wykonalimy sprawnie plan kupujc routerek i wyszlimy z giedy. Jako, e bya pikna soneczna sobota, rzuciem pomys udania si do pobliskiego sklepu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'Audiofil'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Udalimy si wic do Audiofila. W samym sklepie marazm za i dekadencja. Wzmacniacze z 10k, kolumny za drugie tyle i gramofony o podobnych cenach. Sprzedawca rzuci na nas od niechcenia okiem i wyraz obrzydzenia wpez mu na twarz ;). Trzeba pamita, by popracowa nieco nad wygldem... 

Po paru minutach wyszlimy ze sklepu i ju mielimy wraca, gdy zadzwoni telefon. Odezwa si nasz stary znajomy, Piter. Zauway odkrywczo, e jest pikna sobota i mona by gdzie wypa. Upss... Zaczem mie sabe przeczucia, ale nic to! Umwilimy si standardowo pod Rotund. I zgodnie z tradycj pewnej budziejowickiej wdrwki zawrcilimy po raz ktry dzi pod ow Rotund. Za jaki czas zjawi si Piter. Wyszed z autobusu w czapce uszatce, szaliku do ziemi, rozchestanej kurtce i umiechem, ktry wiadczy o wszystkim ;) No tak, go zacz bez nas! Znalaz w domu zapasy, wzi je do autobusu i zanim dojecha do centrum rozwali cz z nich z podrnymi. Moje ze przeczucia bardzo si na ten widok nasiliy. Wzilimy koleg i zawleklimy do pobliskiego pubu <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"BAR" <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(uwielbiam takie nazwy). <#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

W "Barze" 60 letnia szatniarka rozwalia nas na pocztek wzrokiem. Pani bez 2 zbw na przedzie zapytaa <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'czego'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> a my twardo zayczylimy sobie po piwie. Gdy zaczlimy je pi, Piter wlaz pod st... Kurwa, co jest? Okazao si, e go ma dalej jakie zapasy w plecaku i usiuj je po kryjomu wygrzduli. Moje ze przeczucia zaczy narasta w szaleczym tempie...

Tymczasem, wraz z iloci wypitego browaru zacza si rozkrca rozmowa. Na nieszczcie reszty konsumujcych goci, rozkrcaa si w kierunku wisko-bikersowskim. Obgadano dokadnie parwka-kompo z ostatniego zlotu klubu <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(zapytajcie na priva - warto!)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, obgadano zwyciczyni tego kompo itp... No i powoli rozmowa zlaza na dziewczyny. Po nastpnych kilkunastu minutach wrzaskw i dyskusji, z lokalu ucieky dwie ostatnie foczki a szatniarka zacza patrze na nas z min nabonego zdumienia zmieszanego z szokiem.

I tak si podczas tych bawastw zgadao, e Piter od dawna pdzi ywot samotniczy. Jako, e mielimy ju nieco w <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>'czubie'<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> pad pomys by postawi mu mae rnitko. Ale atwiej pomyle ni wykona. Yup, od razu si pojawi problem: jak to rnitko i gdzie? Delikwent wymyli, e idzie do Undergroundu i tam sobie co poderwie. Hehe, my raczej staralimy si go przekona, e nie tylko nic nie poderwie <#FONT:[COLOR:0xFFB8AA98]#>(nie ma jak pozytywne wzmocnienie)<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> to jeszcze kas straci. W kocu pad pomys zawleczenia kolegi do jednej z wielu okolicznych agencji. Mwimy: <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"stary, pjdziesz, i podymasz sobie kulturalnie, od razu Ci si poprawi"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i w ryk & rechot. Szatniarka w tym momencie ucieka z krzykiem na zaplecze. 

So, jak pomylelimy tak robimy. Z niejakim trudem uicilimy rachunek i wyazimy. Piter sobie nagle przypomnia, e nie ma tyle kasy. OK, znw walimy pod Rotund ;) Chyba z 6 raz dzisiaj, c tam jest bankomat. Kas dao si pobra, idziemy sobie przejciem podziemnym, gdy nagle Piter daje dyla i znika w tumie!?! A to numer. Idziemy sobie spokojnie dalej, nic si nie przejmujc i rzeczywicie - dogania nas po 5 min z gigantyczn zapiekank w apie. No takiej, kurwa BOMBASTYCZNEJ zapiekanki to ja jeszcze w yciu nie widziaem. Facet si cay obsmarowa ketchupem, zgubi jedn rkawiczk, szalik mu si plta pod nogami... Zreszt my nie lepiej wygldalimy.

Gdy doszlimy do schodw budynku zatrzymalimy si w maej konsternacji. Ot od ulicy wida byo w oknie plakaty roznegliowanych lasek i czerwone wiateko, ale za choler nie wiemy, w ktry numer mieszkania wali?!? Poratowa nas moe z 5 letni chopczyk, ktry rzuci na nas okiem i zapyta <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"do budeu? To na IV pitrze"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>. Widzielicie co podobnego? Mnie po prostu zamurowao. Ok, to ju wchodzimy na schody, ale w tym momencie Piter...  spanikowa. Chwyci si porczy i mwi e nigdzie dalej nie idzie. My na to, eby si nie bawani, bo jak si tak zawiesi, tu mu na zawsze zostanie i go staramy si oderwa od barierki, rechoczc oczywicie jak szaleni. Powoli przeraeni ludzie zaczynaj wyglda przez uchylone drzwi. Zbylek rzuca hasem Free Radicals... Atmosfera robi si zupenie atrakcyjna. Boe, przecie ja chciaem tylko i na gied! Piotra ledwo oderwalimy od barierki a ju si w ni wczepi nogami :)). No widzielicie co podobnego?!!? Rechoczc odczepiamy mu nogi, proszc go by trzyma fason, a w ogle to qrva nie do dentysty idzie! Ludzie, syszelicie co podobnego? Go idzie na darmowe rniko bez zobowiza, a chlipie jak niebo. Po nastpnym zakrcie, ktry przebywalimy chyba z 10 min uradzilimy e tak si nie da i trzeba jecha wind. Jako si udao nam zapakowa, ale nasz szanowny kolega do windy wlaz, a i owszem, ale wyle nie chce, chwyci si palcami drzwi i nic. My go wycigamy, a ten krzyczy <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"panowie, ale mnie rozerwiecie"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#> i chichocze tak zaraliwie, e wszyscy trzej siadamy i pokadamy si ze miechu. My na korytarzu, Piter w windzie =)

Nie trwao to dugo, a wyszy jakie rozebrane laski z mieszkania. Widzc co si dzieje wpady w may szok, i pomogy nam zacign koleg do lokalu. Po dotarciu na miejsce do wesoych panienek, Piter znw chce si wyrywa i ucieka. Nagle zmienia taktyk i przekonuje foczki, e on jest tu tylko dla towarzystwa, a my przyszlimy na rnitko.  Budzi to oglna konsternacj.

A wylego ok. 7 lasek, od ok. 20 do 30, nie jest le. Nieco im zrzedy miny, jak si dowiaduj, e tylko jeden bdzie norczy, a reszta sobie wypije herbatk. Ok, dalej poszo ju w miar sprawnie, Piotr wybra niez opalon lask, i powdrowali do pokoju. A nas panny... wyjebay na dwr, jako e nie norczymy, no widzielicie co podobnego? :) Patrz na zegarek - jest 21 wieczorem, zimno si zrobio jak cholera. Wylazem przed poudniem na chwile na gied, jestem zupenie zmaltretowany przed jednym z warszawskich burdeli i trzs si z zimna. Zbyl nie wyglda wcale lepiej. Na dodatek wszystkiego musimy czeka na Pitera, bo przecie go nie zostawimy? Jako wtedy nic nie miaem do logicznoci tego zdania. Czekamy wic godzin i nic, po drugiej godzinie pojawia si ucieszona paszcza naszego kolegi. No w kocu ... Zayczy sobie 2h, a to buruj! Bya ju godzina 23, do domu po tej wyprawie dotarem grubo po 24, po ponad 12 godzinach od wyjcia z chaty. Ledwo ywy, przemarznity, spukany i z gardem zdartym ze miechu. Mwi wam - nie wiem kiedy si zdecyduj na ponowne pjcie na gied ;). 

greetz

           <#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#> akira<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
