<#KEYWORDS:[WORDS:<Burze >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Burze
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Burze>][AUTOSCROLL:1]#>

	Spokj ciszy przed burz bywa kruchy jak skrzydo waki. Nigdy nie wiadomo, kiedy odleci, nie wiadomo, kiedy zniknie. Bywaj takie burze, podczas ktrych wszystko milczy, gdy adne stworzenie nie otwiera pyszczka, by cokolwiek powiedzie.
	Bywaj te burze, ktre potrafi zniszczy wszystko, co napotkaj na swej drodze, takie, ktre ami najtsze drzewa, gn dachwki najmocniej zbudowanych domw, dr najgciej plecione tkaniny.
	S burze, ktre nigdy nie przemijaj bez echa, takie, ktrych si nie zapomina, takie, ktre pozostawiaj po sobie al, gorycz i rozpacz. S takie dni, kiedy burza nadchodzi nagle, bez zapowiedzi, bez ciszy nawet, bez adnego znaku. Takie krzywdz najbardziej. Trudno jest wwczas odnale samego siebie, swoj osobowo, bo naraz czowiek zdaje sobie spraw, e gdzie w tym chaosie nawanicy zagubi swe wasne <#FONT:[COLOR:0xFF6B8DFD]#>"ja"<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>, wasny charakter. Taka burza pozostawia po sobie najgbsze rany i najwiksze spustoszenia. Wszystko wok tonie w gniewie, w nienawici, w nieprzyjaznej, zej aurze, w blu...
	Ale s te inne burze, zupenie innego rodzaju. Pojawiaj si znienacka, nikt i nic ich nie zapowiada, nic nie zwiastuje. Wszystko wok nas przewracaj do gry nogami, wzbogacaj kolory, wzmacniaj dwiki, wyostrzaj zmys smaku, wchu, dotyku... Pojawiaj si w najmniej spodziewanym momencie, przesuwaj delikatnymi palcami po naszych wosach, po policzkach, po szyi. Rozdaj umiechy, zaraaj wesooci, optymizmem, chci ycia. Wybawiaj z opresji, uderzaj piorunem w kadego - czy kto tego chce, czy nie. Kady chciaby je zatrzyma jak najduej, ale nie wszyscy potrafi. Trzeba zadba o to, by taka burza nie znika. Mocno zadba... Inaczej rozpta si gdzie indziej i wicej do nas nie wrci. A jest ona najsodsz, najpikniejsz i najwspanialsz ze wszystkich burz wiata. Rzek, budujc, ciep i szalon. Jej imi brzmi: mio.

<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>Marta Bilewicz<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

19 lipca 2002 r