<#KEYWORDS:[WORDS:<Obietnice >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Obietnice
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Obietnice>][AUTOSCROLL:1]#>

	Noc. W zaukach pokadaj si cienie. Mroczne, dziwne, niepokojce, o bardzo elastycznych ksztatach. Niektre grone, inne mieszne, wszystkie tak samo wierne nocy. Przy ceglanej, zmurszaej ze staroci, cianie, stoi mietnik. Na jego pokrywie -  czarny kot lie sobie ap. Gdyby nie byszczce jak lustrzane reflektory lepia, nie byoby go w ogle wida.
	Powia wiatr. W kcie zawirowa siwy kurz, unis si w gr, po czym opad, osiadajc na starej gazecie, na mietniku, czarnym kocie i skrzypcach. Skrzypcach, ktre kto wyrzuci, mimo i niegdy obieca ojcu, e bdzie gra... Ale ojciec umar i skrzypce znalazy si tutaj, w tym brudnym, brzydkim kcie.
	Na pitrze zaopotaa firanka. Stara kobieta pocigna za klamk i zamkna okno od wewntrz. Na nocnym stoliku lea list w rozdartej kopercie. List od syna, ktry przyrzek, e w tym roku na pewno przyjedzie na Boe Narodzenie. Kobieta jednak dobrze wiedziaa, e to tylko sowa. Co roku obiecywa to samo, ju od wielu lat... A ona i tak co roku spdzaa wita samotnie.
	Kot miaukn i zeskoczy na ziemi. Znudzony ruszy przed siebie jedn ze swych ulubionych, przetartych w cigu ostatnich tygodni, cieek. Kiedy pewien chopiec obieca, e bdzie go karmi i dba o niego. Ale przesta to robi, kiedy tylko znalaz sobie now zabawk, wic kot odszed. Wczy si teraz po ulicach, kiedy tylko nastawaa noc. Wanie tak, jak teraz.
	Wiele lat temu kto gdzie obieca, e poprowadzi nard do zwycistwa i wywalczy dla niego niepodlego. Ale sowa nie dotrzyma...
	Obieca jej, e wicej nie uderzy. Uwierzya. Uwierzya te za drugim razem. I za trzecim. A potem, w szpitalu, uwierzya take. Ale on zawsze ama sowo...
	Kobieta przyrzeka mczynie, e bdzie przy nim, e otoczy go czuoci, ciepem i mioci. e da mu szczcie. Ale pojawi si inny i odesza, pozostawiajc mczyzn w blu i samotnoci.
	Pewien Indianin da sowo bogom, e nie przejdzie na drug stron, dopki go do siebie nie wezw. Jednak straci wiar i zama przyrzeczenie.
	Kto przysig na bibli, e nie skamie, ale stchrzy i skazano niewinnego czowieka. Zamknito go w wizieniu na cae lata za czyn, ktrego nie popeni.
	Przyrzeczenia, przysigi, obietnice... Zbyt wiele si ich rodzi, zbyt wiele umiera. Zbyt wiele...
	Nocny motyl przysiad na firance. Lampka zamigotaa i zgasa. Zapona wieca. Wieczne piro powdrowao do rki, karty pamitnika zaczy si na powrt zapenia przepenionymi cierpieniem sowami.
	Kilka miesicy temu obiecaam sobie, e o tobie zapomn... A nadal ci kocham...


<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>Marta Bilewicz<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>19-20 padziernika 2001 r<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
