<#KEYWORDS:[WORDS:<Pie wielorybw >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Pie wielorybw
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Pie wielorybw>][AUTOSCROLL:1]#>

	Mam dla Ciebie zagadk. Sprbuj zgadn, jakim zwierzciem chciaabym by przez jeden dzie. Zanim jednak co powiesz, posuchaj, co chc Ci opowiedzie.
	Byam kiedy w takim miejscu, przy ktrym blednie wszystko wok, w takim, na tle ktrego nawet onieone szczyty grskie i lasy amazoskie trac swj romantyzm, a wszelkie ludzkie gosy milkn, by nie zakca szeptu przyrody. To jedno z tych miejsc, w ktrym czowiek zdaje sobie spraw ze swojej kruchoci, z tego, e jest may i saby. Nagle sobie uwiadamia, e jego wynalazki, osignicia i fascynacja technik, nie maj adnego znaczenia. Stwierdza, e tak naprawd nie liczy si stan posiadania, wadza, denie do sukcesu, ani pienidze. Tam liczy si zupenie co innego, ale eby to wszystko odnale, trzeba umie patrze. I to nie tak zwyczajnie, przed siebie, w jeden okrelony punkt. Trzeba umie ogarn wzrokiem wszystko i niczego nie analizowa. Nie zastanawia si jak i dlaczego, tylko akceptowa, upaja si, napawa oczy i reszt zmysw piknem, jakie natura ofiarowuje kademu, kto chce je ujrze, kto nie docieka, dlaczego tak si dzieje i kto po prostu ma bogat dusz. Nie trzeba by poet, by pojmowa pikno, ani estet, by je rozumie. Nie chodzi o to, by zrozumie, ale o to, by poczu je sercem, umysem, by dotkn go jednym, delikatnym municiem duszy, jedn pieszczot. Wyobra sobie takie miejsce; ono moe by inne za kadym razem. Moe by inne dla Ciebie, inne dla mnie, inne dla obcego czowieka, inne dla dziecka, inne dla dorosego, inne dla starego i inne dla modego. Bo nie chodzi o adne konkretne miejsce, tylko o to, ktre Ty sam uwaasz za pikne. Opowiem Ci o swoim...
	Jestem tam codziennie w swoich snach, w swoich mylach, w marzeniach... Zamykam oczy. Czuj, jak delikatny powiew muska moje policzki, jak wiatr - szalony romantyk - wplata mi si we wosy, jak pieci moj twarz. Czuj cudowny zapach sonej wody, rozgrzanego jeszcze piasku i przesyconego sol wiatru. Sysz... Mj Boe, ile dwikw... Ile wspaniaej muzyki... To najcudowniejsza muzyka na wiecie, wszystko wok gra, wszystko piewa. Nuty szybuj wysoko ponad chmurami, potem opadaj w d i osiadaj na rzsach tak delikatnie, jak patki niegu zim. Wiatr szeleci limi drzew rosncymi dalej, za wydmami. Ksiyc swoj magiczn paeczk sprawia, e fale brzmi cudownie. Szumi, pluskaj, grzmi... Mewy krzycz nad moj gow skrzekliwymi gosami, rozmawiaj ze wszystkimi wok; z morsk bryz, z zachodzcym wanie malowniczo socem, z drzewami w oddali, z falami i innymi biaymi ptakami. Z bardzo daleka dobiegaj mnie gosy, przejmujce, silne, romantyczne w swym smutku i samotnoci, donone. Gosy przyrody, gosy cudw natury, tego, co w niej najpotniejsze i przy czym czowiek wydaje si kruchy i delikatny jak maa muszelka. Chciaabym bardzo usysze je wyraniej... Nie otwierajc oczu, przenosz si na rodek oceanu. Tak, teraz je sysz... S pikne, wspaniae. Mocne gosy wielorybw... piewaj tak, jakby przemierzay tysice kilometrw, a piewem opowiaday o tym, co widziay, co przeyy. Jakby mwiy, e s szczliwe w swym morskim krlestwie. Powoli, leniwie podpywaj pod tafl wody, zaczerpuj powietrza, tego niesamowicie rzekiego powietrza, ktre czasem a zapiera dech w piersi, a potem schodz niej, do swych braci i sistr. Pyn do swoich, by wsplnie z nimi zapiewa przejmujc, przepenion tajemniczym romantyzmem pie o domu, o piknie, o czasach prehistorycznych, o Ziemi i o niebie, o tym, czego ludzie nigdy nie widzieli, o skarbach tego wiata, ktrych czowiek nie potrafi odnale, cho ma je tu przed oczami. Nie widzi ich jednak, bo chciaby wszystko zrozumie, zawadn wszystkim, a takich kosztownoci nie da si poj, ani posi na wasno. Otaczaj nas, kr wrd nas w strojach, na ktre nie zwracamy uwagi; w kolorowych postaciach motyli i ptakw, w pczkach listkw wiosn, w gibkim ciele kota, w mikkim futerku polnej myszki, w sowiku, piewajcym w majowe noce, w rudej wiewirce, w socu, wietrze, deszczu, w dbach trawy, w tczy. W pieni wielorybw... W tej cudownej krainie, do ktrej moe trafi tylko ten, kto nauczy si dostrzega pikno wok siebie i komu nie zaley na tym, by je analizowa, by je rozumie.
	Wracam na pla i otwieram oczy. Soce chyli si ju za horyzont, rzucajc na fale zoto i purpur, barwic chmury rowo-pomaraczowymi pirkami, przegldajc si w lustrze wody, jak w ogromnym zwierciadle. Przede mn - morze. Wielkie, pikne, ciemne i tajemnicze. Na falach przysiadaj mewy. Te same, ktre codziennie lec dalej, nad ocean, by posucha piewu wielorybw. Te same, ktre towarzysz statkom w ich podrach, odpoczywajc wysoko na masztach, wsuchuj si w sowa cudownych pieni krlw oceanu...
	To wanie moje najpikniejsze miejsce, moja zaciszna enklawa, moje myli... Wiesz ju, o jakim zwierzciu mwiam? O mewie. Biaym, dzikim ptaku, rozkochanym w morskiej bryzie i szumie fal. O tym, ktry zawsze syszy wieloryby, ktry widzi wiat takim, jakim ten jest, ktry nie prbuje go ulepsza, ani zmienia, bo jest tylko ma, bia mew. Dzik, romantyczn, woln... Wolno - jakie to cudowne sowo. Tak jak bez, ocean, rumak, bkit, mio... Cho raz w yciu poczu si wolnym i swobodnym jak dziki ptak. Ptak, znajcy na pami wszystkie pieni wielorybw. Znajcy ich sekrety i tajemnice. Tajemnice pikna i siy natury, tego, co niezrozumiae i nieuchwytne, romantyczne i baniowe. Jakby przez krtk chwil yo si w innym wiecie...
	Wiesz, ja znam drog do tego wiata, bo tak naprawd to mj wiat. Jest nie tylko tam daleko, na odlegej play, jest te tutaj, w moim sercu. Daj rk, a jeli tylko masz ochot, zaprowadz Ci do niego. Kiedy tylko zechcesz...


<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>Marta Bilewicz<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>28 grudnia 2000<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>