<#KEYWORDS:[WORDS:<Tskni... >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>Tskni...
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<Tskni...>][AUTOSCROLL:1]#>

	Pusta parkowa alejka na pocztwce przywodzia na myl dugie wczesnojesienne spacery. Zupenie takie same jak te, na ktre chodzilimy prawie co sobot. Oboje najbardziej lubilimy azienki; dumne abdzie, dostojne pawie, wesoe kaczki i lody z tamtego zauka. Kiedy byo ciepo, siadywalimy na jednej z aweczek pod drzewami i rozmawialimy w nieskoczono.
	Ta aweczka i ten park wyglday zupenie tak samo jak na tej karcie. Tylko kolory miay nieco inne. No i nie wiedziaam wtedy, czym tak naprawd jest tsknota. U gry pocztwki starannie wykaligrafowane literki i napis: TSKNI... Cay czas, od kiedy j kupiam kilka dni temu, zastanawiam si, czy j wysa. Waciwie nie miaam zamiaru jej kupowa, po prostu spodobaa mi si i wziam j ze stojaka do rk. Zauway to sprzedawca i powiedzia, e to wyjtkowa pocztwka; mia tak tylko t jedn.
	- Jest bardzo pikna - przyznaam - ale nie chc jej kupi. Nie mam komu jej posa...
	A jednak kupiam. Ju nie pamitam, ile razy miaam j w rkach i zastanawiaam si, czy moe jednak napisa par sw i wysa... Ale waciwie po co? Przecie tsknoty to wcale nie umniejszy, przeciwnie, bd jeszcze bardziej si zadrcza, co zrobiam nie tak, znowu niepotrzebnie bd czeka na jedno chocia sowo, jeden gest. Nie chc tego. Nie chc zudnych nadziei, nie chc kolejnych rozczarowa, nie chc wikszego cierpienia. Pocztwka i tak nie odda w peni tego, co czuj, nie powie tym jednym krtkim TSKNI..., co tak naprawd si ze mn dzieje, nie osuszy moich ez. To tylko kartka z pust parkow aweczk, ktra teraz jest zimna i smutna...
	Siedz ju w innym parku. Sama. Wok mnie - cisza. Z kadej strony otaczaj mnie drzewa i wiergot ptakw. Maj jest podobno taki wyjtkowy i romantyczny... Ja nawet nie pamitam, czy dzisiaj jest pitek, czy sobota, czas straci dla mnie sens. P roku temu mylaam, e tego urlopu nie spdz samotnie, jak dotd, ale rzeczywisto mocno wytargaa mnie za uszy, przypominajc, e zbyt wiele sobie wyobraziam, e za bardzo mi zaleao. Za daleko wybiegaam w mylach, o wiele za daleko...
	Znad morza dobieg mnie szum fal i krzyki biaych mew. Nawoyway si zachrypnitymi gosami, emanujcymi oddechem wolnoci, takim wieym, chodnym powiewem morskiego wiatru.
	Nie wiem, po co tu przyjechaam. Przecie doskonale wiedziaam, e w tym miejscu, nad morzem, bd jedynie rozpamitywa, e te wszystkie dwiki, zapachy, obrazy tylko wzmog moj tsknot. Wiedziaam o tym. Wic po co? eby by z dala? To wcale nie uciszyo blu. Waciwie jest tylko gorzej, bo nie mam tu nic do roboty. Cae dnie tylko rozmylam; kiedy kad si spa, kiedy wstaj, kiedy spaceruj po play, kiedy robi zdjcia... Wszystko wydaje mi si szare, bez wyrazu, wypowiae, bez adnego znaczenia. Nie mam ochoty na nic. To pewnie dlatego tu przyjechaam. W domu na niczym nie mogabym si skupi, chodziabym jak nita, z kta w kt, zaniedbujc wszystko. Tutaj przynajmniej mog snu si cae dnie i nie mie z tego powodu wyrzutw sumienia...
	Alejka parkowa na pocztwce nie wydaje mi si ju taka pikna. Zblaka. Zupenie tak, jak moja nadzieja. Czuj, e to definitywny koniec wszelkich zudze, e moje zaufanie bardzo mnie zawiodo, e nie wyszo mi tym razem na dobre. Kiedy si z tym pewnie pogodz; nie zasuguj na wiksze zainteresowanie i powinnam to zaakceptowa.
	Dzi rano, w radio, Roy Orbison piewa star piosenk: "Love Hurts". Syszaam j mnstwo razy, ale dopiero teraz waciwie zrozumiaam jej sens; rzeczywicie mio potrafi mocno rani. Z pocztku jest pikna i romantyczna, lekka i kolorowa, jak baka mydlana. I tak jak ona, bardzo krtko trwa. Pewnego dnia okazuje si, e pozostawia po sobie tylko al i cierpienie. I tsknot, ktra wyciska zy z oczu.
	Sowo TSKNI... na pocztwce nieco mi si zataro. Pewnie przez zy... Tak samo zacieraj mi si wspomnienia. Gos, dotyk, sowa, ciepo, poczucie bezpieczestwa... Ledwo je ju pamitam, cho staram si, by nie odeszy tak zupenie. Ciepo i dotyk ostygy ju dawno, gos przypomina mi si, kiedy mocno zamkn oczy, ale sycha go z bardzo daleka, uczucia wewntrznego spokoju, bezpieczestwa i intymnoci przestaj powoli istnie. Prawie ich ju nie ma. W tej chwili najsilniejsza jest tsknota. I bl. Serce nadal kocha, ale rozum podpowiada, e to nie ma najmniejszego sensu. Nie warto, bo moe by tylko gorzej...
	Ju podjam decyzj; nie wyl tej pocztwki. Nie trzeba, eby kto poza mn wiedzia, e tskni... Zwaszcza On. Tak bdzie lepiej.
	Wstaj z chodnej awki, rw kartk z parkow alejk na kilka kawakw i wrzucam je do kosza. Sowo TSKNI... nie ma ju znaczenia. Zostao rozdarte na p. Tak jak moje serce...
	Id w stron morza. Ptaki nadal ochryple krzycz, fale szumi, brzegiem spaceruj ludzie. Nikt nie wie o tym, e w koszu przy parkowej awce zostawiam pocztwk, ktr by moe powinnam bya wysa do tego, za ktrym tak tskni. Nigdy jej ju nie wyl, nie mam do tego prawa, nie zasuguj na wzajemno...
	Razem z pocztow kart zostawiam w koszu moje uczucia. W kocu tak si postpuje z rzeczami, ktrych nikt nie chce, prawda?

Marta Bilewicz

<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>3 marca 2001<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>