<#KEYWORDS:[WORDS:<*** (jak ci opisa pustyni...) >]#><#SCROLLS:[BYLINE:1][BYPAGE:1][BYTWOPAGES:0]#><#JLIMIT:[C1LMARGIN:10][C1RMARGIN:630][C2LMARGIN:10][C2RMARGIN:300]#>
<#JUSTIFY:[TYPE:2]#><#FONT:[BOLD:1][FACE:<arial.ttf>][AALIASED:1][SIZEX:12][SIZEY:16][COLOR:0xFFFFFF40]#>*** (jak ci opisa pustyni...)
<#FONT:[FACE:<arial.ttf>][BOLD:0][SIZEX:10][SIZEY:12 ][COLOR:0xFFFFFFFF]#><#TITLE:[CAPTION:<*** (jak ci opisa pustyni...)>][AUTOSCROLL:1]#>

Jak ci opisa pustyni z caym jej piknem, dzikoci, nietykalnoci
To jak rzecz, ktrej podasz, a ktrej nigdy nie bdziesz mie. 
To jak kto na kogo si czeka i zaczyna nienawidzi im duej go nie ma, cho chwil wczeniej jeszcze si za niego oddawao ycie. Wyobra sobie kochanie mj ulubiony zapach. Jest to wo, ktra unosi si w powietrzu po krtkim, letnim, dugo wyczekiwanym deszczu nad poln drog, gdzie tumany kurzu zostay pokonane przez niewielkie kropelki alu. Zdycham w tym upale, a on razem ze mn. Nie wiem ju, czy te odmty piasku s we mnie, czy ja w nich.
Czy nale do soca, krajobrazu, czy wykradam sobie tylko jego wizualne pikno. 
Przesypuj piasek przez palce, bo jeszcze nie wierz, e zostaam zaproszona na jej ono i nie potrafi rozkoszowa si jej piknem, jestem wcibska jak prawiczek. Ogldam. Obwchuj.
Piasek - do czego mogabym go porwna? Do ciebie? (nie, raczej do mojej bezradnoci wobec ciebie) 
Jest obezwadniajcy. Zapragn mnie mie, wic wyrzucam go ze wszystkich dostpnych mu szpar w moim ciele. Tumany kurzu wok mnie  ktry wchaniam i ktrym tumacz obrazy - drzewo, spod ktrego horyzont drc z ci przelewa si w bkit niewidzialn lini, granic midzy zachwytem a spenieniem. 
Chowam si przed nim. Caa wewntrz. 
Uciekam by wyoni si z twoich marze 
Caa z niczego. Czstka wszystkiego.
Dobiegn, dojrzej do siebie za horyzontem gdzie odnajd twoje pustynne oczy. 
Wchon wszystkie twoje spojrzenia odbite w kadym ziarenku piasku gdzie imbirowe pocaunki pieszczce nozdrza owion mnie gorcym wiatrem wszystkich twoich oddechw.

P.S. Wczoraj deszcze runy na pustyni. Staam niemo w godzinnym zachwycie wchaniajc na nowo wszystkie moje rozkosze, ktre - mylaam - wiatr przegoni, piasek wysuszy, czas otumani.
Przypomniao mi si...
chc ci znowu 
caego ciebie w sobie 
nie - w snach, 
nie - marzeniami do mnie przychod, 
ale przesu si po mnie bezszelestnie kadym fragmentem ciaa, 
przepywaj przeze mnie agodnie kad kropl deszczu

<#FONT:[COLOR:0xFF008080]#>1998<#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>

<#FONT:[BOLD:1]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFF40]#>Chana<#FONT:[BOLD:0]#><#FONT:[COLOR:0xFFFFFFFF]#>
